piątek, 21 września 2012

Rozdział 5 : Spontaniczność, ryzyko i jego skutki.


Rozdział 5 : Spontaniczność, ryzyko i jego skutki.

„Wakacyjną miłość można porównać do truskawek. Występuję w lecie, wszyscy czekają na nie z upragnieniem, są bardzo słodkie, wolno nadchodzą, szybko uciekają. ”


Patryk wziął mnie za rękę i zaprowadził pod prysznic i odkręcił wodę. Była lodowata.
-Aaaa! – krzyknęłam.
-Ciiiiiii! – powiedział kładąc palec na moich ustach. Chwilę wpatrywał się we mnie i pocałował mnie. Nie odsunęłam się, nie odepchnęłam go. Nie wiedziałam dlaczego. To zdarzyło się tak szybko. – To było wynagrodzenie za zadanie. – dodał śmiejąc się. Po chwili Krystian zawołał, że możecie wyjść.
-Patryk  dobry pomysł z prysznicem! Bez tego Adam by się nie nabrał. – dodał Krystian.
-Bardzo dobry. Tym bardziej, że jestem cała mokra. – zaśmiałam się wyciskając wodę z sukienki.
-Przynajmniej jesteś miss mokrego podkoszulka. – wtrącił się Dawid.
-Bardzo śmieszne. Dajcie spokój. Idę się przebrać. – powiedziałam i wyszłam. Po chwili byłam już u siebie w pokoju i ściągnęłam z siebie morką sukienkę. Wytarłam się i ubrałam jakaś bluzkę i spódniczkę. Położyłam się na łóżku. Miałam wyrzuty sumienia przez to co się stało. Drugi pocałunek z Patrykiem. Chociaż ten pierwszy się nie liczył. Ten w łazience natomiast był już normalny, ale nic dla mnie nie znaczył. Żałowałam tylko, że nie odepchnęłam. Po chwili ktoś zapukał do drzwi. Obawiałam się, że to Pan Adam, ale usłyszałam głos Dawida.
-Czemu nie wróciłaś do nas? – zapytał zdziwiony.
-Jakoś nie mam ochoty i humoru.
-Coś się stało? – zapytał kładąc się obok mnie.
-Nie  Wszystko ok. – odpowiedziałam odwracając wzrok. Czułam się niezręcznie przy nim.
-To pytanie, które zadała Weronika i Twoja odpowiedź. Była prawdziwa? –zapytał niepewnie. Długo zastanawiałam się co mam mu powiedzieć.
-Chyba tak. – powiedziałam to co pierwsze przyszło mi do głowy.
-Chyba? – zapytał zasmucony.
-Nie chcę się spieszyć i od razu pchać się do związku. Na początku wakacji poznałam kolesia i zakończyło się kiepsko. Więc wolę kogoś dobrze poznać niż od razu pchać się w związek. To nie jest tak,  że nie chce z Tobą być, bo naprawdę zależy mi na Tobie. Czuje się przy Tobie świetnie i liczę, że będziemy ze sobą, ale jak poznamy się lepiej. – powiedziałam i liczyłam, że zrozumie mnie.
-Nawet nie wiesz jak się cieszę, że masz takie zdanie. Nie lubię od razu pakować się w związki, bo takie relacje szybko się kończą, a nie chcę żeby to co jest między nami szybko się zakończyło. – mówił z dużym uśmiechem na twarzy i mnie pocałował. Nie wróciliśmy już do reszty. Leżeliśmy na łóżko i rozmawialiśmy o niczym tak naprawdę. Były to błahostki. Mimo to przez poznawaliśmy się lepiej. Był to jedyny chłopak z którym potrafiłam rozmawiać na każdy temat. Nie było między nami bariery. Następnego dnia obudziłam się wtulona w Dawida. Nie wiedziałam nawet kiedy dziewczyny wróciły ani kiedy zasnęłam. Gdy usłyszeliśmy dźwięk budzika wszyscy zerwali się z łóżka jak opętani. Dawid pożegnał się ze mną i wrócił do siebie. Kiedy szykowałyśmy się do śniadania dziewczyny opowiadały mi o reszcie imprezy. Dowiedziałam się ciekawych rzeczy. Podobno Weronika dobrze się bawiła z Patrykiem. Opowiedziała mi dokładnie wszystko. Widziałam, że jest szczęśliwa. Dlatego postanowiłam, że nic jej nie powiem o tym co wydarzyło się pod prysznicem. Następne kilka godzin spędziliśmy na plaży prażąc się na słońcu i wygłupiając się w wodzie. Na obiad był makaron, ale nikogo to nie zdziwiło. Był dwa razy dziennie. Ledwo mogłam na niego patrzeć. Po sjeście poszliśmy na miasto. Postanowiłam kupić pamiątki, kartki itd. Żeby mieć to z głowy, ale zakupy ze mną to koszmar. Ponad dwadzieścia minut wybierałam koszulkę dla siostry. Dlatego Dawid stwierdził, że już nigdy więcej ze mną nie pójdzie na żadne zakupy. Pod sam koniec wolnego czasu poszliśmy po alkohol i zapalić. Jednak w hotelu kadra oznajmiła, że dzisiaj wieczorem jest dyskoteka dla chętnych. Patryk bez pytania nas wszystkich zapisał. Powiedział nam dopiero kiedy zbierał pieniądze od każdego. Dziewczyny nie były z tego powodu szczęśliwe, ale jakoś je przekonałam. Po kolacji zaczęłyśmy się przygotowywać. Ponad trzydzieści minut wymyślałyśmy w co się ubrać. Godzinę przed dyskoteką przyszli do nas kolesie. Otworzyliśmy dwa wina i zrobiliśmy sobie before party, ale na dwóch tanich winach się nie skończyło. Ja wypiłam jeszcze jedno z Karoliną na pół, a kolesie wódkę. Potem zrobiłyśmy sobie drinki. Wiedziałam, że to mieszanka wybuchowa i będzie to niezapomniana noc. Mieliśmy szczęście, że na dyskotekę szło tylko kilka osób z obozu. Kiedy dojechaliśmy autobusem pod dyskotekę doznałam szoku. Budynek był ogromny a pod nim stało około dwóch tysięcy ludzi. Staliśmy w kolejce prawie godzinę więc mieliśmy jakieś cztery godziny na zabawę. Od razu poszliśmy po darmowe drinki i zajęliśmy miejsce w jakimś kącie. Zauważyłam, że dziewczyny mają już lekką fazę, bo zostawiły mnie samą z kolesiami i poszło na parkiet. Po drugim drinku dołączyliśmy do dziewczyn. Na początku tańczyliśmy w grupie, ale przy wolniejszej piosence każda z nas z kimś tańczyła. Patryk tańczył z Weroniką co każdego zdziwiło. Nieźle dawali czadu na parkiecie. Ja praktycznie cały czas tańczyłam z Dawidem albo Krystianem. Po pierwszej zbiórce wyszłam na dwór z Dawidem. Znaleźliśmy jakiś murek i usiedliśmy.  Ledwo chodziłam po takiej dawce energii. Przez kilkadziesiąt minut tam siedzieliśmy i całowaliśmy. Gdyby ochroniarz nas nie wygonił to nie wiem co mogłoby się wydarzyć. Po drugiej zbiórce zostało nam już tylko trzydzieści minut. Chociaż było to najgorsze kilkadziesiąt minut w moim życiu. O trzeciej w nocy z sufitu zaczęła lecieć piana. Mimo iż staliśmy w grupie to od razu się zgubiliśmy. Ludzie się pchali do przodu. Do tego było ślisko. Jedna wielka masakra. Na szczęście Dawid mocno mnie trzymał i nie puścił mojej ręki. Gdy nagle znaleźliśmy się na środku parkietu to brunet mnie pocałował, a jakiś mężczyzna nam zrobił zdjęcie. Domyśliłam się, że to fotograf. Miałam nadzieję, że nigdzie tego nie doda. Totalnie wykończeni ledwo wróciliśmy do hotelu. Kolesie nawet nie poszli do siebie tylko zostali u nas na noc. Więc każda z nas tej nocy nie spała sama. Następne dni spędzaliśmy w tej samej ekipie. Codziennie była plaża. Opalanie, wygłupianie się w wodzie, śmieszne zdjęcia. Popołudniami graliśmy zawsze w karty albo po prostu  odpoczywaliśmy. Wieczorem było miasto. Jakieś zakupy, imprezy, wygłupy, fazy. Potem w hotelu standardowo już alkohol w pokoju kolesi. Tak mijały nam dni. Nieważne było dla mnie to,  że robiłam to samo. Ważne było to, że robiłam to z nimi. Świetnie się ze sobą zgraliśmy. Każdy się polubił. Praktycznie z resztą obozu nie gadaliśmy. Liczyło się, że mamy siebie. Dlatego kiedy zostały nam już ostatnie dni nie mogłam uwierzyć, że jak wrócimy do domu to wszystko się skończy. Chociaż byliśmy z tego samego miasta i każdy powtarzał, że będziemy się spotykać to wiedziałam jak się to skończy. Co roku jest tak samo. Tylko na początku jest jakiś kontakt, a potem znajomość się urywa. Nie wyobrażałam sobie tego. Kiedy nadszedł już ostatni dzień postanowiłam wykorzystać go w stu procentach. Nie chciałam niczego planować. Wszystko miało być spontaniczne tak jak pierwszego dnia. Po śniadaniu poszliśmy ostatni raz na plaże. Porobiliśmy sobie zdjęcia i wygłupialiśmy się w wodzie. Czas mijał nam strasznie szybko. Na sjeście wpadłam na świetny pomysł z Patrykiem. Postanowiliśmy przekonać kadrę żeby tego ostatniego wieczora dali nam więcej luzu. Chcieliśmy iść sami na miasto, robić co chcemy i wrócić o której chcemy. Z naszą propozycją poszliśmy do Pana Adama. Przedstawiliśmy swoje za i przeciw. Po długich namowach zgodził się. Jednak był jeden, ostry warunek. Jeżeli ktokolwiek wróci pijany, zrobi coś głupiego albo się zgubi to następnego dnia dzwonią do rodziców każdego uczestnika i wpisują to w opinię końcową. Brzmiało to bardzo surowo. Dlatego kilkanaście minut później zrobiliśmy zebranie na tarasie wszystkich obozowiczów. Razem z Patrykiem powiedzieliśmy na co kadra  się zgodziła i wspomnieliśmy o konsekwencjach. Patryk jasno się wyraził, że jeżeli ktokolwiek zrobi jakąś fazę to reszta obozu chyba go zabije. Mieliśmy nadzieję, że każdy to zrozumiał i nie zrobi nic głupiego. O godzinie dwudziestej każdy już normalnie mógł wyjść z hotelu i robić co chce. Nasza ekipa postanowiła iść do miejsca gdzie zawsze zbiórka była a tam ustalić resztę. W drodze zrobiliśmy sobie kolejne zdjęcie. Nawet Weronika się na nie zgodziła co graniczyło z cudem. W centrum postanowiliśmy iść do jakiegoś baru przy plaży na drinka. Każdy z nas zamówił „Sex on the beach”. Po wypiciu dwóch drinków wszyscy gdzieś się rozeszli. Patryk z Weroniką jako pierwsi gdzieś poszli. Nawet nie zauważyliśmy kiedy. Potem reszta się rozeszła i zostałam sama z Dawidem. Postanowiliśmy pójść na spacer wzdłuż plaży. Zawsze marzyłam o takiej randce. Wieczór, plaża, woda. Takie romantyczne. Po kilkunastu minutach położyliśmy się na  piasku i wpatrywaliśmy się w niebo.  Leżeliśmy tam przez kilkadziesiąt minut.  Uwielbiałam wpatrywać się w jego oczy i rozmawiać o błahostkach. Nie wyobrażałam sobie, że następnego dnia już tego nie będzie, że, nie będę mogła spędzać całego dnia  z nim. Najbardziej bałam się tego, że kontakt się urwie. Nagle Dawid przerwał ciszę.
-Co będzie jak wrócimy do Polski? – zapytał z uśmiechem.
-Co masz na myśli konkretnie? – odpowiedziałam zdziwiona. Nie miałam pojęcia o co konkretnie mu chodzi.
-Nas. – mówił patrząc w inną stronę. Wiedziałam już do czego zmierza ten temat.
-Zobaczymy jak to wszystko się potoczy. Nie planujmy nic, ale jeżeli wiemy, że nam na sobie zależy to odpowiedź znamy. – skłamałam i go pocałowałam. Wcale nie znałam odpowiedzi. W głowie miałam totalny mętlik. W Polsce był Artur i Damian. Przecież od tak ich z pamięci nie wyrzucę. Bałam się tego powrotu. Ciszę przerwał dźwięk smsa. Patryk napisał, że o północy spotykamy się  w centrum. Zostało nam tylko trzydzieści minut więc od razu ruszyliśmy w umówione miejsce.  Kiedy wszyscy już przyszli okazało się, że Patryk kupił dwie wódki i idziemy imprezować na plażę. Wszyscy świetnie się bawili. Razem tańczyliśmy, rozmawialiśmy. Nawet zaliczyliśmy ostatnią kąpiel w morzu. Było po prostu świetnie. Siedzieliśmy na plaży do czwartej rano żeby wszyscy wytrzeźwieli. Chociaż dziewczyny jeszcze fazy miały i jak wróciliśmy do hotelu to poszły od razu spać.  Ja sama poszłam do pokoju z kolesiami. Tam była dalsza część imprezy. Wszyscy poszli spać dopiero koło godziny piątej. Spaliśmy zaledwie dwie godzinę. W końcu do godziny ósmej pokój musiał być wysprzątany i bagaże wyniesione. Kiedy wróciłam do pokoju dziewczyny jeszcze spały. Szybko je obudziłam i zabrałyśmy się do pracy. Spakowałyśmy się do końca i posprzątałyśmy. Z ledwością wyrobiłyśmy się. Chłopcy wynieśli nam bagaże na taras i razem poszliśmy na ostatnie śniadanie. Wszyscy czekali aż autobus przyjedzie i pojedziemy do na rollercoasterze. W końcu cały dzień w wesołym miasteczku to jednak coś. Patryk zajął nam miejsca z tyłu więc wszyscy siedzieliśmy razem. Po kilku godzinach byliśmy już w Mirabilandi. Od razu poszliśmy na najlepszą atrakcję czyli największy rollercoaster na świecie. Mimo iż staliśmy długo w kolejce to było warto. Kiedy kolejka ruszyła myślałam, że umrę. Cały czas ściskałam rękę Dawida. Wszyscy krzyczeli z całych sił. Inne karuzele również zaliczyliśmy. Osiem godzin biegania po parku i jeżdżenia na karuzelach sprawiło, że już nie mieliśmy siły, ale ostatni raz pojechaliśmy na rollercoasterze i poszliśmy na zbiórkę. O dwudziestej trzeciej wyjechaliśmy z Mirabilandi i wysuszyliśmy w drogę do Polski. Te czternaście godzin minęło niemożliwie szybko. Graliśmy w karty i butelkę. Rozmawialiśmy na wszystkie tematy, ale przede wszystkim spaliśmy. Po ostatniej imprezie i parku rozrywki byliśmy padnięci. Więc połowę drogi przespałam.  Obudziłam się dopiero gdy przejechaliśmy granicę z Czechami. Każdy zaczął dzwonić do rodziców. Ja zrobiłam to samo. W końcu za niecałe dwie godziny dojedziemy już do Katowic. Ostatni czas spędziłam wtulona w Dawida. Kiedy dojechaliśmy na miejsce miałam ochotę się rozpłakać. Od razu jak wyszłam z autobusu to przywitałam się z mamą i siostrą. Powiedziałam im żeby wzięły moją walizkę i poszłam żegnać się z wszystkim. Najgorsze pożegnanie było z ekipą. Przytulałam się z dziewczynami dłuższą chwilę. Gdy zobaczyłam jak Weronika całuje się Patrykiem to od razu się uśmiechnęłam. Nareszcie była szczęśliwa. Później pożegnałam się z Patrykiem i Krystianem. Na sam koniec zostawiłam Dawida. Gdy się z nim przytulałam to rozpłakałam się. Staliśmy tak wtulenie w siebie kilka minut. Po czym otarł moje łzy i pocałował. Po kilku minutach wszyscy zaczęli się rozchodzić. Gdy kolesie odeszli zobaczyłam w Weroniki oczach łzy, ale wiedziałam, że się powstrzyma. Rzadko widziałam jak płacze. Tym bardziej publicznie. Pomachałyśmy im i wróciłyśmy do rodziców. Przez całą drogę na przystanek nie rozmawialiśmy. Dopiero kiedy się uspokoiłyśmy wypytywali nas jak było i zaczęłyśmy odpowiadać. Po trzydziestu minutach byłam już w domu.

*-*

Nie było mnie tutaj równe trzy tygodnie. Przez dwa nie miałam do Internetu. Przyznam się, że zapomniałam cały plan jaki miałam na to opowiadanie więc będzie ciężko. Liczę maksymalnie do dziesięciu rozdziałów. Potem nie miałam czasu nawet żeby włączyć własny komputer. W końcu nowa szkoła robi swoje. Nie powiem, że jest ciężka. Nowe przedmioty, masa nauki i wszystko inne. Jednak klasa trafiła mi się świetna. Postaram się nadrobić szybko zaległości u Was i napisać nowy rozdział ;) Pozdrawiam ;*


Ps. Rozdział nie jest poprawiony - błędy mogą być itd. Jak znajdę czas to poprawie. 

sobota, 1 września 2012

Rozdział 4 : Impreza w hotelu.


Rozdział 4 : Impreza w hotelu.

„ Zawsze trzeba podejmować ryzyko. Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie, gdy będziemy gotowi przyjąć niespodzianki, jakie niesie nam los. ” Paulo Coelho.
 
     Od razu wyszłam za nim bez zastanowienia. Palił papierosa. Zrozumiałam, że jest źle. Przecież on nie palił. Zawsze powtarzał, że to najgorszy nałóg.
-Ten pocałunek nic dla mnie nie znaczył. – powiedziałam gasząc jego papierosa.  
-Co mnie to obchodzi. – odpowiedział chamsko. Nie wiedziałam co mam zrobić. Zauważyłam, że musze się mu podobać jeżeli tak zareagował. W głowie miałam milion myśli i pomysłów. Przez chwilę się nad tym wszystkim myślałam i podeszłam do Czarneckiego. Wpatrywaliśmy się w siebie po czym go pocałowałam. Ten pocałunek był zupełnie inny niż poprzedni. Był magiczny.
– Natomiast ten dużo dla mnie znaczył. – powiedziałam z uśmiechem.
-Dla mnie też. – odpowiedział siadając na krześle. – Chodź do mnie. – dodał po chwili. Usiadłam mu na kolanach. Siedzieliśmy tak w siebie wtuleniu w dłuższą chwilę – Wiesz zaimponowałaś mi już przy pierwszej rozmowie. Od razu mi się spodobałaś. – mówił z uśmiechem. Nie wiedziałam co mam powiedzieć ani jak się zachować. Więc po prostu pocałowałam go kolejny raz. Dochodziła już trzecia w nocy. Kiedy wróciliśmy do pokoju wszyscy już spali pijani. Położyłam się się z Dawidem na łóżku i zasnęłam wtulona w niego. Obudziłam się koło godziny szóstej. Reszta kolesi jeszcze spała. Miałam totalny mętlik w głowie. Nie wiedziałam co się dzieje. Czułam się jakby oszukiwała samą siebie. Przecież jeszcze kilka dni temu zależało mi na Arturze, a jeszcze wcześniej był Damian. Czułam się z tym wszystkim źle. Pożegnałam się z Dawidem i wyszłam. Po ciuchu otworzyłam drzwi do pokoju. Na szczęście dziewczyny jeszcze spały. Położyłam się od razu do łóżka i próbowałam zasnąć. Po godzinie zadzwonił budzik Weroniki i od razu Karolina zaczęła mnie wypytywać o wczoraj.
-Jak było? Kolesie są spoko? – zapytała.
-No fajni są. Powiedzieli, że mam Was następnym razem zabrać i wgl. – powiedziałam z uśmiechem.
-Dobrze się bawiłaś z Dawidem? Widzę Artura już masz w dupie. – powiedziała ironicznie Weronika.
-Tak mam w dupie Artura, bo on też ma mnie w dupie. Był na imprezie z Justyną i świetnie się bawił. Marcin do mnie pisał i wysłał zdjęcie. – odpowiedziałam zdenerwowana.
-Lepiej nie zaczynaj tematu Marcina. – powiedziała brunetka schodząc z łóżka.
-O co Ci chodzi do jasnej cholery?! – zapytałam zdenerwowana.
-Powiedziałaś Marcinowi że jestem łatwa i tylko dlatego ze mną się przespał!
-Co Ty gadasz?! Nic nikomu nie mówiłam takiego tym bardziej Marcinowi, bo wiedziałam, że Ci się spodoba. Po za tym Twoje zachowanie mówiło samo za siebie. Od zerwania co tydzień miałaś innego kolesia.  Więc nie miej do mnie pretensji. – powiedział i zamknęłam się w łazience.  Wzięłam lodowaty prysznic. Miałam nadzieję, że on przemówi mi do rozsądku.
-Daga wiem, że to nie Twoja wina. Przepraszam. Wiesz jaka jestem.  – powiedziała Weronika gdy wyszłam z łazienki. Nie odpowiedziałam jej i wyszłam z pokoju na śniadanie. Chociaż wiedziałam, że i tak z nią będę siedziała przy stoliku. Zamieniłyśmy ze sobą tylko kilka zdań. Nic więcej. Rozmawiałam tylko z Karoliną. Po śniadaniu poszliśmy do pokoi po rzeczy i na zbiórkę. Usiadłam obok kolesi. Czekaliśmy ponad dwadzieścia minut na wszystkie osoby. Denerwowało mnie tu już. Zawsze ktoś się spóźniał. Nigdy nie potrafiliśmy wyjść o ustalonej porze. Kiedy byliśmy już wszyscy wyruszyliśmy w drogę na plażę . Gdy wstałam Dawid chwycił mnie za rękę, a wtedy wszyscy się na nas patrzyli. Mieli nową sensację i musieli się napatrzeć. Nie puściłam jego ręki.  Nie powiedziałam nic. Chciałam zobaczyć co z tego wyniknie. Plaża była wielka i zatłoczona. Praktycznie nie było miejsca. Wszędzie stały kolorowe leżaki z parasolkami. Morze z daleka wyglądało pięknie, ale gdy podeszłam bliżej zobaczyłam strasznie brudną wodę. Cały obóz musiał siedzieć razem, a to mi nie pasowało. Jednak rozłożyłam ręcznik na piasku, a obok mnie rozłożyli się kolesie. W Chorwacji plaża była dwa razy mniejsza, ale mimo to każdy siedział gdzie chciał. Morze było czyste, ale kamieniste. Obok plaży był wielki bar i dużo miejsca do siedzenia. Zupełnie inaczej niż w Rimini. Od razu jak się rozebrałam to Dawid wziął mnie na ręce. Wiedziałam, że chce mnie wrzucić do wody. Mimo iż broniłam się i krzyczałam to po chwili byłam cała mokra. Miałam ochotę go udusić, ale wystarczyło to, że go ochlapałam. Po chwili dołączył do nas Patryk i Krystian.  Graliśmy w siatkówkę. Po dwóch godzinach musieliśmy się już zbierać na obiad. Dziwnie się czułam, że nie spędzam czasu z dziewczynami. Brakowało mi Weroniki. Miałam nadzieję, że rozwiążemy ten problem jakoś. Po obiedzie mieliśmy dwugodzinną sjestę. Leżałyśmy z dziewczynami w pokoju. Nie rozmawiałyśmy. Aż cieszę przerwała Karolina.
-Pogodzicie się w końcu? Mam już tego dość. – zapytała zdenerwowana.
-Przepraszam. – powiedziałam bez zastanowienia.
-Ja też. Nie chciałam żeby tak wszystko. – odpowiedziała Weronika i mnie przytuliła.
-Więc między nami wszystko okey? – zapytałam.
-Tak. Teraz opowiadaj co się działo przez te dwa dni! Jesteś z Dawidem?! – zaczęła wypytywać. Nagle cały konflikt między nami zniknął. Było już dobrze.
-Tyle się działo, że nie jestem w stanie tego ogarnąć. Czy jestem z nim? Dobre pytanie. Niby zachowujemy się jak para, ale sama nie wiem. – mówiłam ze łzami w oczach. –Przecież wiesz, że nadal zależy mi na Arturze. Od tak nie zapomnę, ale przy Dawidzie czuje się szczęśliwa. – dodałam po chwili.
-Nie boisz się związku na odległość? – zapytała Karolina.
-On jest z naszego miasta.
-No to na co czekasz?! Olej Artura. Masz szansę na szczęście. Zaryzykuj. – powiedziała z uśmiechem Weronika. Rozmawiałyśmy z dziewczynami długo. Obgadywałyśmy osoby z obozu. Zwierzałyśmy się sobie. Było jak kiedyś. Po skończonej rozmowie poszłam zadzwonić do mamy i standardowo spotkałam Patryka.
-Mam plan z kolesiami. Dołączasz się? – zapytał z uśmiechem.
-Jaki? – zapytałam zdziwiona.
-Udajmy, że jesteśmy chorzy i zostajemy w hotelu. Kilka osób jest chorych i mogą zostać. Pójdzie się po alkohol i rozkręcimy imprezę. Co Ty na to? – zaproponował.
-Dobry pomysł, ale czy nabiorą się?
-Tak.  Adam zawsze się nabiera i z nami pewnie zostanie więc bez problemu. Przyprowadzisz koleżanki? Z Tobą w pokoju jest Weronika prawda? – mówił z dużym uśmiechem.
-Jasne, że tak. Nie gadaj, że Ci się podoba!
-Nie. – skłamał, ale mu to nie wyszło. Zawsze rozpoznawałam gdy ktoś kłamał.
-Kłamiesz, ale nie martw się nie powiem jej i przyprowadzę ją. – odpowiedziałam z uśmiechem i wróciłam do pokoju.
-Dziewczyny jest impreza! – powiedziałam otwierając drzwi.
-Co? Jaka? – zapytała Patrycja.
-Zostajemy w hotelu, idziemy do kolesi i pijemy.
-Zaprosili nas czy Ciebie? – wtrąciła się Karolina.
-Nas. Weronika podoba Ci się Patryk?– zapytałam.
-Jeszcze pytasz? Najlepszy koleś na obozie. – odpowiedziała śmiejąc się.
-To ubierz się fajnie i zarywaj.
-Co? Nie mam szans. Pogięło Cię? – zaczęła panikować.
-Głupoty gadasz. Właśnie mi powiedział, że na Ciebie leci. – odpowiedziałam z uśmiechem, a dziewczyny nie mogły w to uwierzyć. Weronika była w szoku.
-Zmiana tematu.. Jakim cudem zostawimy w hotelu?  - zapytała Karolina.
-Spokojnie. Wszystko załatwię. – powiedziałam i poszłam się przebrać. Ubrałam dres, zmyłam makijaż i wyszłam z łazienki. Dziewczyny miały niezły polew ze mnie. Poszłam do pokoju kadry gdzie był Pan Adam. Poudawałam kaszel i powiedziałam, że cały pokój jest chory, że zaraziłyśmy się pijąc z jednej butelki. Bez zastawienia zgodził się żebyśmy zostały. Przekazałam dziewczynom dobre wieści i zaczęłyśmy się szykować. Ubrałam sukienkę, a dziewczyny spódniczki. Po godzinie poszłyśmy do pokoju chłopców.
-Nareszcie jesteście. Już myślałam, że Adam Ci nie uwierzył. – powiedział Patryk otwierając drzwi.
-No hej. Łatwo poszło. – odpowiedziałam i przedstawiłam im dziewczyny.
-Co z alkoholem? Kto pójdzie? – zapytał Krystian.
-Ja. Tylko ktoś ze mną musi iść. – odpowiedziałam bez zastanowienia.
-Ja pójdę. – zaproponował Patryk i od razu wyszliśmy z pokoju. Daliśmy radę wymknąć się z hotelu i poszliśmy do pobliskiego sklepu. Kupiliśmy cztery butelki wódki, trzy wina, zwykłe picie i jakieś słodycze. Po tych zakupach wiedziałam, że będzie niezła impreza. Kiedy byliśmy już w hotelu Patryk  złapał mnie za rękę i przysunął do ściany. Przez chwilę wpatrywaliśmy się w siebie. Po czym brunet mnie pocałował. Od razu go odepchnęłam. Kłóciliśmy się przez chwilę, ale dałam sobie spokój i poszłam na górę. Od razu otworzyliśmy wódkę i zrobiliśmy każdemu po drinku. Zachowywaliśmy się jak gdyby nigdy nic więc usiadłam obok Dawida. Po dwóch kolejnych drinkach postanowiliśmy zagrać w grę „prawda czy wyzwanie”. Wiedziałam, że będzie źle. W końcu już raz z nimi grałam.
-Zaczynam. – powiedział Patryk i zakręcił butelką z wódki. Wypadło na Weronikę. – Prawda czy wyzwanie? – zapytał.
-Oczywiście, że pytanie.
-Ilu miałaś kolesi na stałe?
-Jednego. – powiedziała niepewnie, a każdy się zdziwił. Weronika bez wahania zakręciła butelką, która wypadła na mnie.
-Pytanie. – powiedziałam bez zastanowienia.
-Chciałabyś być z Dawidem? – zapytała i zaśmiała się.
-Boże lepszego nie mogłaś. Znasz odpowiedź. Tak. – opowiedziałam, a Dawid słodko się uśmiechnął. Moja butelka wypadła na Patryka.
-Wyzwanie.
-Krystian podaj dżem który leży obok Ciebie. Weronika ściągaj bluzkę i się połóż.
-Nie zrobisz mi powtórki z domówki! Nie! – krzyczała zdenerwowana Weronika.
-Nie masz tutaj nic do gadania!  Zemsta za poprzednie pytanie. – powiedziałam z uśmiechem. – Masz zlizać dżem z brzucha Weroniki. – dodałam po chwili i rozłożyłam dżem. Wszyscy kibicowali Patrykowi, a po kilku minutach wykonał zadanie. Jego butelka wypadła na mnie.
-Wyzwanie. – powiedziałam niepewnie. Postanowiłam chociaż raz zaryzykować.
-Tak dla rozluźnienia atmosfery między Tobą a Weroniką. Pocałuje się. – powiedział zadowolony.
-Banalne. Nie wiem czemu was kolesi to tak kręci. – odpowiedziałam ironicznie. Nie był to dla nas problem, bo na każdej domówce dostawałyśmy takie zadanie. Więc od razu je zrobiłyśmy. Po chwili usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Był to Adam. Szybko schowaliśmy alkohol. Laski poszły na balkon, a ja poszłam do łazienki. Była znacznie większa od naszej. Nawet ładna była. Duży prysznic na środku z kolorową zasłonką. Złote lustro nad marmurową umywalką. Była tam nawet mała szafeczka. Po chwili drzwi się otworzyły i do pomieszczenia wszedł Patryk. 

*-*

No to mamy ostatni weekend wakacji ;o Życzę Wam żeby był  udany ;* Od poniedziałku rozdziały będą pojawiały się rzadziej. Może mnie nie być tydzień, dwa tygodnie albo miesiąc, ale na pewno tutaj wrócę.  Czwarty rozdział za nami - akcja się rozkręca. Pozdrawiam ;*

wtorek, 28 sierpnia 2012

Rozdział 3 : Benvenuti in Italia.


Rozdział 3 : Benvenuti in Italia.

‘ Są w życiu chwile, w których trzeba podjąć ryzyko i dać się ponieść szaleństwu. ‘ - Paulo Coelho


Po śniadaniu postanowiłam do końca się spakować. Moja walizka była wielka. Miała kilkanaście kieszonek. Do tego była podwójna. Więc więziłam dużo rzeczy i jak zawsze nie potrafiłam się dopiąć. Był to mój coroczny problem, ale po kilkunastu minutach męczenia się dałam radę. Spakowałam jeszcze  podręczną torebkę i byłam już gotowa. Wychodząc z domu po raz ostatni weszłam do pokoju. Wiedziałam, że będzie mi go brakować. Mimo, że mały to i tak go lubiłam. Wielkie, wygodne łóżko na środku. Szafka z książkami obok i biurko na komputer. Był to skromny pokój, ale mi się podobał. Było to moje cztery ściany i to wystarczyło. Po kilkudziesięciu minutach byłam już na parkingu pod kopalnią. Moja mama rozmawiała z rodzicami Weroniki a ona ciągle smsy pisała. Więc ja stałam z siostrą. Na parking przychodziło coraz więcej osób.  Cieszyłam się, że w tym roku będzie większa ekipa. Na ostatnim obozie było zaledwie kilku kolesi. W trzech z mojej klasy. Miałam nadzieję, że we Włoszech będzie lepiej. Chociaż gdy widziałam dziewczyny to w głowie od razu zaczęłam je oceniać. Bałam się, że będę się wywyższać, uważać za lepsze. Po kilku minutach przyjechał autobus. Pożegnałam się z mamą, siostrą i zajęłam nam miejsce. Było z tyłu przy drzwiach. Obok nas siedzieli jacyś kolesie a z tyłu i przodu dziewczyny. Przez pierwszą godzinę jazdy nie zamieniłam słowa z Weroniką, ponieważ rozmawiałam przez telefon z Arturem. Ona i tak była zajęta smsami.  Nie miałam pojęcia z kim tak pisze. W głowie miałam milion propozycji, ale najbardziej obawiałam się, że pisze z byłym. Dopiero kiedy kolesie, którzy siedzieli obok nas nam się przedstawili to zaczęłyśmy rozmawiać. Przez kilka godzin grałyśmy z nimi w karty. Jednak późnym wieczorem prawie każdy już spał. Ja nie potrafiłam zasnąć i włączyłam muzykę.  Z każdą kolejną piosenką pojawiało się coraz więcej myśli w mojej głowie. Więc wyłączyłam mp4 i po chwili zasnęłam. W między czasie zatrzymaliśmy się na trzech postojach. Oczywiście na każdym musiałam zwiedzić łazienkę, ale dzięki temu poznałam kilka osób. Obudziłam się dopiero o szóstej. Byliśmy już za granicą Włoską. Zostały nam tylko dwie godziny drogi do Rimini. Napisałam smsa mamie i Arturowi. Ostatnia godzina ciągnęła się najdłużej. Strasznie się niecierpliwiłam. Dopiero kiedy wjechaliśmy do miasta to się uspokoiłam. Było ogromne. Mnóstwo hoteli, sklepów, restauracji. W porównaniu do zeszłorocznego miasta w Chorwacji to było wielkie jak Manhattan. Po kilkunastu minutach dotarliśmy pod hotel. Był dość duży. Każdy pokój był z balkonem i nawet mieścił się w ładnej dzielnicy.  Minusem był kolor czyli żółty rzucający się w oczy i obsługa. Tylko jedna osoba potrafiła mówić po angielsku. Mieliśmy czekać pięć godzin na zakwaterowanie na tarasie przy upale trzydziestu sześciu stopni. Sam taras nie był duży. Zaledwie kilkanaście stolików. Dookoła sama palmy lub inne rośliny. Widok również nie był za ciekawy, bo na przejazd kolejowy. Siedziałyśmy z dziewczynami które wcześniej poznałyśmy na postoju. Jedynie kolesie mieli się dobrze, bo siedzieli w środku. Hotel od wewnątrz mi się spodobał. Na wejściu duża recepcja, kanapy, bar. Kolorowy panowały tam ładne i stonowane. Kiedy szłam do łazienki Krystian i Dawid powiedzieli mi cześć. Poznałam ich na jednym z dłuższych postoi kiedy Weronika spała. Bardzo dobrze mi się z nimi rozmawiało, ale byłam zdziwiona, że odezwali się do mnie. Gdy wyszłam z pokoju stałam się tematem rozmów. Kolesie pytali o mnie. Chociaż nie wiedziałam po co.
-Siadaj z nami. – zaproponował Krystian. – No chyba, że wolisz smażyć się na tarasie. – dodał po chwili.
-Wolę posiedzieć z wami niż tam wracać. – odpowiedziałam i usiadłam pomiędzy Krystianem a Dawidem. Siedziałam sama w pokoju z dwudziestoma kolesiami. Czułam się dziwnie. Dawid każdego mi przedstawił, ale zdołałam zapamiętać tylko Patryka bo był charakterystyczny.
-Skąd jesteś? Sama przyjechałaś? - zapytał Patryk.
-Katowice.  Nie. Z przyjaciółką.
-Katowice? – zapytał zdziwiony Krystian. Inni również byli zdziwieni. Ja tylko pokiwałam głową.
-My też. To świetnie. Będzie z kim się spotykać po obozie. – dodał Dawid.
-No fajnie tylko w pokoju będziemy mieć jakieś dwie młodsze dziewczyny, których nie znam, bo wszyscy zajęci. – powiedziałam podenerwowanym głosem.
-Trochę kiepsko, ale wiesz nasze drzwi stoją otworem. – powiedział z uśmiechem Patryk. Siedziałam z nimi prawie dwie godziny. Nie brakowało nam tematów do rozmowy. Dziwiłam się, że nawet Weronika mnie nie szukała. Kiedy wróciłam na taras zobaczyłam ze siedzi z kolesiami których poznałyśmy w autobusie. Nie odezwała się słowem więc wzięłam swoją torebkę i wróciłam do hotelu. Resztę wolnego czasu spędziłam z kolesiami. Świetnie mi się z nimi rozmawiało. O trzynastej poszliśmy całą grupą na obiad. Jadalnia była ogromna. Było tam chyba pięćdziesiąt stolików. Jednak nie dziwiłam się. W hotelu było kilka obozów z różnych części Polski. Dziewczyny wybrały stolik który był naprzeciwko Dawida, Patryka i Krystiana. Wszyscy cały czas mnie rozśmieszali i nie potrafiłam skupić się na jedzeniu. Rozmowa z dziewczynami nawet się kleiła. Miałyśmy nawet dużo wspólnego. Więc nie były takie straszne. Gdy kelnerki zaczęły roznosić talerze z jedzeniem wszyscy niecierpliwi się. Chcieliśmy wiedzieć po prostu co jest na obiad, ale gdy dostałam talerz mój entuzjazm opadł. Na talerzu była wielka góra makaronu z jakimś sosem. Nie byłam aż tak zdziwiona. W końcu Włochy słyną z pizzy i makaronów. Jednak wydawało mi się, że po takiej podróży dostaniemy jakiś większy, lepszy posiłek. Po obiedzie dostaliśmy klucze do pokoi. Od razu pojechałyśmy widną na drugie piętro i otworzyłyśmy swoje drzwi. Pokój był cały biały. Przy drzwiach od razu stało wielkie, czerwone łóżko piętrowe a obok dwa pojedyncze łóżka. Naprzeciwko był balkon i po prawej stronie łazienka, która była strasznie mała. W pokoju jeszcze stała duża, brązowa szafa i biurko. Więc nie było aż tak źle. Jednak największa kłótnia była o to kto gdzie ma spać. Ja postanowiłam zająć miejsce na łóżku piętrowym na dole. Po rozpakowaniu walizek wyszłyśmy na balkon, który był nawet większy niż łazienka. Okazało się, że mamy pokój obok kolesi z autobusu więc byłyśmy zadowolone. Gdy dziewczyny z nimi rozmawiały ja poszłam na korytarz zadzwonić do mamy. Opowiedziałam jej wszystko. Zadawała milion pytań. Starałam się na wszystkie odpowiedzieć żeby się nie martwiła. Po skończonej rozmowie usiadłam na schodach i napisałam kolejnego smsa do Artura. Nie odzywał się od wyjazdu. Nie wiedziałam co jest grane. Czułam, że ta nasza znajomość nie była dla niego nic warta, że po prostu mnie olał. O piętnastej mieliśmy zbiórkę na miasto. Rano z dziewczynami umówiłyśmy się na popijawę integracyjną. Więc czekałam tylko aż wrócimy do hotelu bo na nic innego nie miałam ochoty. Jednak kiedy doszliśmy na miejsce zbiórki zaczepił mnie Dawid i spytał czy piję z nimi wieczorem. Powiedziałam, że chętnie wpadnę jak u dziewczyn będzie nudno. Razem z laskami udałyśmy się po alkohol. W sklepach każdemu sprzedawali, bo wszystko od szesnastu lat. Potem poszłyśmy zwiedzić miasto i porobić zdjęcia. Rimini było pięknie mimo, że bardzo zatłoczone. Wszędzie jakieś małe uliczki i restauracje, Mnóstwo sklepów z ubraniami. Nawet wesołe miasteczko. Ulice były strasznie długie i pełne bazarów z pamiątkami. Po dwóch godzinach poszłyśmy na zbiórkę. Kadra nawet fajna była i młoda. Dwie kobiety. Jedna młodsza, wysoka, kręcone włosy. Wydawała się sympatyczna na pierwszy rzut oka. Druga starsza, blondynka i strasznie zakręcona. Najlepszy był Pan Adam. Mężczyzna koło trzydziestki, wysoki, brunet. Świetnie się nam z nim rozmawiało. Żartował z nami. Traktował nas normalnie, a nie jak smarkaczy. Więc liczyłam, że na dużo nam pozwoli. Tym bardziej, że Pan Ada był naszym wychowawcą. Po powrocie do hotelu od razu była  kolacja, a po niej mieliśmy już wolny czas. Więc od razu przygotowałyśmy się na imprezę. Przez cały dzień zamieniłam z Weroniką zaledwie kilka słów. Nie miałam pojęcia o co może jej chodzić, ale nie miałam zamiaru się tym przejmować. Koło dwudziestej poszłyśmy do dziewczyn do pokoju. Również miały czteroosobowy i tak samo mały jak my. Razem z Weroniką miałam dwa wina. Reszta miała wódkę. Po dłuższej chwili każdemu zaczęła wchodzić faza. Pojawiały się śmieszne tematy i głupawki. Było świetnie aż do momentu jak dostałam smsa od Artura o treści : „U mnie ok. Jestem na imprezie u Justyny a Ty jak tam?” Wkurzyłam się. Nie odpisywał dwa dni, a na imprezie się nudzi i pisze. Do tego był u swojej byłej. Wyszłam wkurzona z pokoju i usiadłam na schodach i odpisałam : „ Pozdrów Justynkę.” Nagle zobaczyłam Patryka, który szedł po schodach.
-Co tutaj robisz sama? Kiepska impreza? – zapytał.
-No można tak powiedzieć i kiepski humor.  – odpowiedziałam wkładając telefon do kieszeni.
-To zapraszam do nas. – zaproponował z uśmiechem. – Tylko chodź najpierw ze mną do jednego pokoju podłączyć ładowarkę. Poszłam z nim bez zastanowienia.  Położyłam się na łóżku bo Patryk szukał ładowarki u kogoś w walizce. Nawet nie miałam pojęcia czyj to pokój.
-Tobie nie za wygodnie? – zapytał podpinając komórkę do ładowania.
-Nie. Przydałby się jeszcze masaż. – powiedziałam śmiejąc się.
-To chodź na górę już bo Dawid jest w tym dobry.  – zażartował. Po chwili byliśmy już na miejscu. Panował tam lepszy porządek niż u nas. Jednak pomieszczenie było o wiele większe chociaż był to pokój trzyosobowy. – Patrzcie kogo przyprowadziłam. – powiedział z uśmiechem.
-Cześć Daga! – powiedzieli wszyscy jednym chórkiem.
-Jestem jedyną dziewczyną tutaj? – zapytałam zdziwiona.
-Tak. Po co nam więcej jak mamy najlepszą? – powiedział z uśmiechem Dawid.
-Ta Twoja bajerka. – zaśmiał się Krystian. Chwilę rozmawialiśmy, a potem usiadłam na górze piętrowego łóżka bo tam było tylko wolne miejsce. Nagle do pokoju ktoś zapukał. Baliśmy się, że to kadra, ale była to Karolina z mojego pokoju.
-Siema. Masz tutaj klucz Daga, bo my już idziemy do pokoju. – powiedziała z uśmiechem.
-Tak wcześnie? – zapytałam zdziwiona.
-Nom, bo Weronika jest pijana, bo się wkurzyła. Dzwonił do niej jakiś Marcin. Gadali o Tobie. Powiedziała, że jutro z Tobą pogoda.
-Okej dzięki. – powiedziałam z uśmiechem, a Karolina wyszła. Zastanawiałam się o czym mogli rozmawiać.  Kiedy dostałam smsa wszystko zrozumiałam. Był od Marcina : „Daga daj sobie spokój z Arturem. Jesteśmy na imprezie u Justyny. Świetnie się z nią bawi.” Do wiadomości było dołączone zdjęcie Artura i Justyny, która siedzi mu na kolanach. Miałam ochotę się rozpłakać, ale miałam na to wyjebane.  Jeżeli on miał mnie gdzieś więc ja też postanowiłam się nim nie przejmować. Nawet nie zauważyłam, że kolesie poszli zapalić. W pokoju zostałam tylko ja, Dawid i osoby, które miały już zgon.
-Dobrze leży Ci się na moim łóżku? – zapytał z uśmiechem Dawid.
-Nie wiedziałam, że to Twoje. To chodź tutaj. – powiedziałam bez zastanowienia.
- Fajna impreza prawda? Tylko szkoda, że jedyna dziewczyna jest zajęta.
- Zajęta? Dlaczego tak uważasz? – zapytałam zdziwiona.
-Taka dziewczyna i nie ma kolesia? Niemożliwe.
-Zaskoczę Cię. Nie mam. – powiedziałam z uśmiechem. Rozmowa z Dawidem świetnie się kleiła. Później Patryk zaproponował grę w „prawda czy wyzwanie.” Graliśmy prawie trzy godziny. Głownie wybierałam pytania, bo zadania były straszne. Mimo iż nie wybierałam wyzwań to i tak w nich brałam udział. Ostatnie było najgorsze. Musiałam pocałować się z Patrykiem. Mina Dawida mówiła wszystko. Był wkurzony. Chociaż nie wiedziałam dlaczego. Czarnecki wyszedł na balkon olewając wszystkich.  Nie wiedziałam co jest grane. 

*-* 

No i trzeci rozdział za nami ;) Poprawiałam szablon mam nadzieję, że choć trochę jest lepszy. Nie mam pojęcia kiedy pojawi się kolejny rozdział, bo przez następne dni chyba nie będę miała Interentu, a potem szkoła. Po za tym nie wiem jakim cudem w roku szkolnym będę pisała, ale dam radę jakoś. Życzę Wam udanego ostatniego tygodnia wakacji ;* informuje o nowościach, nadrobię jak będę mieć Internet. 
Pozdrawiam ;*

niedziela, 26 sierpnia 2012

Rozdział 2 : Przeznaczenie.


Rozdział 2 : Przeznaczenie.

‘ Kiedy już myślisz, że wszys­tko się udało, życie
wys­tawia Cię na ko­lejną próbę. ‘


Leżałam na łóżku wpatrując się w sufit. Nie miałam żadnego zajęcia do roboty, ale nie nudziłam się. Lubiłam tak bez sensu leżeć i myśleć o wszystkim. To był mój świat. Zawsze w głowie układałam sobie historyjki, które chciałam żeby kiedyś się spełniły. Jednak wiedziałam, że to niemożliwe. Po kilku minutach usłyszałam dzwonek do drzwi, a mama zawołała, że to do mnie. Wyszłam na balkon i zobaczyłam Artura z kumplami.
-Chodź na dwór. – powiedział z wielkim uśmiechem Zawadzki. Nic nie odpowiedziałam.
-No nie daj się prosić, bo Arturowi tak zależy. – dodał Marcin.
-Zamknij się! To idziesz? – zapytał.
-Dajcie mi chwilę. – powiedziałam i weszłam do domu. Zastanawiałam się o co chodziło Marcinowi. Spakowałam torebkę, uprzedziłam mamę i wyszłam.  Brunet od razu mnie pocałował przy wszystkich i chwycił za rękę. Po raz pierwszy poczułam się ważna. Damian nigdy nie chciał okazywać uczuć w publicznych miejscach. Nie wiedziałam tak naprawdę co się dzieje, ale widziałam, że tego chcę .
-Daga to może pójdziemy po Twoją koleżankę Weronikę? –zapytał Marcin.
-A co podoba Ci się? – zapytałam śmiejąc się. Artur mi opowiadał, że Marcin zarywał do Weroniki.
-Boże już z nikim przy Was nie można rozmawiać!
-Spokojnie, wyluzuj. Pójdziemy po nią. – odpowiedziałam i zobaczyłam na jego twarzy uśmiech. Po kilkunastu minutach byliśmy już pod jej domem. Weronika była całkowicie zaszokowana, ale udało mi się ją przekonać żeby z nami szła. Poszliśmy na szkolne boisko i usiedliśmy na ping pongu. Chociaż nie nazwałabym tego tak, bo prawie leżałam na Arturze. Po raz pierwszy nie przejmowałam się co ludzie powiedzą ani pomyślą. Weronika rozmawiała z Marcinem. Widziałam, że załapali wspólny  język.
-Dagmara.. Co z Tobą i Damianem? – zapytał dyskretnie Artur.
-Nic. – odpowiedziałam zaszokowana. Nie spodziewałam się tego. Nawet przez myśl mi nie przyszło, że o niego zapyta.
-Jak to? To znaczy?
-Kręciliśmy ze sobą dopóki tego nie zjebał. Taki tam przelotny romans, który się zakończył. – odpowiedziałam chamsko. Artur nagle posmutniał.
-Czyli ja dla Ciebie też jestem przelotnym romansem?  - zapytał niepewnie.
-Nie. Znaczysz dla mnie o wiele więcej. I gdybyś  był przelotnym romansem to był Cię dzisiaj olała. Nie znasz sytuacji z Damianem. Nie wiesz, że to on pierwszy poleciał do jakiejś laski, ale jeżeli masz mnie za taką to dziękuję. – mówiłam próbując powstrzymać łzy. Obróciłam się do niego plecami żeby nic nie zauważył. Nie miałam pojęcia o co mu chodzi. Czułam się okropnie.
-Daga! To nie tak! – powiedział obejmując mnie od tyłu. – Wcale Cię za taką nie mam. Nawet tak nie myśl. Po prostu wiem co Damian zrobił. Wiem jak się zachował, ale chciałem się upewnić czy między wami koniec. Zależy mi na Tobie naprawdę. Przepraszam jeżeli odebrałaś to inaczej. – kiedy skończył mówić mocno mnie przytulił. Nie wiedziałam co mam odpowiedzieć więc po prostu go pocałowałam. Następne kilka godzin spędziliśmy przy piwie i dobrym rapie na boisku. Kiedy Weronika musiała już do domu wracać Marcin i reszta po znaczącym wzroku Artura zrozumieli, że mają również iść. Pożegnałam się z nimi i również chciałam wracać. Jednak brunet złapał mnie za rękę i powiedział, że nigdzie się nie wybieram. Spacerowaliśmy pobliskimi ulicami przez kilkadziesiąt minut. Ludzie, którzy nas mijali dziwnie się patrzeli. Wiedziałam, że to była zazdrość. Były to głownie dziewczyny z osiedla. Przy Arturze czułam się wyjątkowa, ale wiedziałam, że to wszystko nie potrwa długo. Przecież ja nie należałam do jego świata. To była zupełnie inna bajka. On przystojny koleś z osiedla. Lubiany w swoim towarzystwie. Jego byłe dziewczyny to same najładniejsze i najlepsze, a teraz? Stoi koło niego szara, nieśmiała Dagmara. Przecież to do siebie nie pasowało. Ja nie pasowałam do niego.  

 ***


Przez kilka następnych dni popołudnia spędzałam z ekipą, a wieczory z Arturem. Nie było dnia żebyśmy się nie widzieli. Powoli stawał się moim narkotykiem. Początek był cudowny. Czułam szczęście i euforie.  Oddawałam się temu całkowicie. Oddawałam się jemu. Czułam się jak narkomanka, chociaż to jeszcze nie był nałóg. Jednak poczułam smak czegoś innego, wyjątkowo. Pragnęłam przeżyć takie coś całe swoje życie. Z dnia na dzień coraz bardziej się w tym pogłębiałam. Myślałam o nim cały czas. Nie wyobrażałam sobie dnia bez niego. Martwiłam się gdy nie odpisywał. Był po prostu moim bożkiem. Nie wierzyłam, że to dzieje się naprawdę. Nie wierzyłam, że mogę leżeć obok niego i wpatrywać się w jego niebieskie oczy. Nie wierzyłam, że on jest mój. Chociaż to nie była kwestia posiadania. 


***

Zostały nam już tylko trzy dni do obozu. Nie mogłam się doczekać. Włochy to było moje marzenie od dziecka. Zawsze chciałam tam pojechać. Zwiedzić Rzym. Zobaczyć Koloseum, Forum Romanum, Panteon, Wenecję i wszystkie inne zabytki. Upalne dni. Smażenie się na plaży. Wspaniali włosi, imprezy, dobra zabawa. Tylko to wtedy miałam w głowie.  Jednak z drugiej strony był Artur. Nie chciałam się z nim rozstawać. W końcu dwanaście dni bez kontaktu to coś okropnego. Nie wiedziałam czy dam radę. Razem z Weroniką nakręcałyśmy się nawzajem. Myślałyśmy tylko o tym co zabrać i jak się spakujemy. Zawsze z tym miałam wielki problem. Nigdy nie umiałam dopiąć walizki i nie wyobrażałam sobie codziennie przebywać z Weroniką znowu. Zawsze robiła straszny bałagan. Narzekała na wszystko. Trudno było z nią wytrzymać jeden dzień a co dopiero dwanaście. Chociaż wiedziałam, że dam radę. Mimo to najgorsza była jazda autobusem. Dwadzieścia godzin na ciasnym siedzeniu. Do tego problem ze snem i totalna nuda. Jednak nie przejmowałam się. Wiedziałam, że będzie świetnie. Kiedy został nam już tylko jeden dzień byłam totalnie przybita, ale cieszyłam się wieczorną imprezą pożegnalną. Miała to być moja ostatnia noc z Arturem. Chciałam żeby wszystko było idealnie. Wieczorem razem z Weroniką szykowałyśmy się na imprezę. Namówiłam ją na sukienkę. Był to jakiś cud, ale uświadomiłam jej, że w spodniach nikogo nie poderwie. Oczywiście sobie żartowałam, ale wydawało mi się, że odebrała to w inny sposób. Wiedziałam, że alkohol i ona w sukience może skończyć się źle. Mimo to ona tego chciała. Chciała wyszaleć się po ostatnim toksycznym związku. Była z chłopakiem ponad rok. Jeżeli takie coś można nazwać związek. Ona tylko się męczyła. On wolał kumpli, imprezy i pijane dziewczyny. Nie raz płakała przez niego.  Wszyscy dookoła jej radzili żeby to zakończyła, żeby dała sobie spokój. Ona ciągle powtarzała, że nie da rady, że nie umie. Za bardzo go kochała tak to tłumaczyła. Kiedy była z nim czuła się najlepiej, a następnie w domu płakała. W głowie miała przerażające myśli. Zastanawiała się gdzie jest, co robi i z kim. Dopiero kiedy dowidziała się o jego zdradzie zakończyła ten toksyczny związek. Przez miesiąc nie mogła się pozbierać, ale wystarczyła szczera rozmowa ze mną i było już dobrze. W końcu taka dziewczyna nie może marnować życia przez jakiegoś drania. Wtedy stwierdziła, że nie chce żadnego związku. Chciała się bawić bez zobowiązań i właśnie dlatego każdy ją lubił. Każdy koleś w mieście chciał z nią być chociaż przez chwilę. Mieć ją przy sobie. Móc dotknąć. Jednak ona nie była jedną z tych dziewczyn, z tych łatwych. Jeżeli się z kimś spotykała to musiał jej zaimponować, ale ostatnio wszystko stało się jej obojętnie. Kiedy zobaczyła byłego z nową dziewczyną stała się inna. Dlatego bałam się o tą imprezę. Kiedy przyszłyśmy do przyczepy była już większość osób. Od razu usiadłam Arturowi na kolonach i otworzyłam piwo zębami. Na początku Weronika siedziała z nami, ale potem ją zgubiłam. Miałam tylko nadzieję, że nic głupiego nie zrobi. Zawadzkiego później też zgubiłam. Wcale nie podobała mi się ta impreza. W końcu kto lubi siedzieć sam podczas kiedy inni dobrze się bawią? Kiedy weszłam do przyczepy zobaczyłam Marcina z jakąś brunetką. Siedziała na nim w samej bieliźnie. Całowali się. Kiedy dziewczyna się odwróciła doznałam szoku. Była to Weronika. Szybko wyszłam z przyczepy i zaczęłam się śmiać. Przecież ona nic nie piła. Była trzeźwa, ale rozumiałam ją. Marcin to przecież jeden z ładniejszych kolesi z ekipy. Miałam nadzieje tylko, że nie pójdzie na całość. Chociaż wiedziałam, że jest zdolna do wszystkiego. Nie miałam już siły szukać Artura i położyłam się na trawie i wpatrywałam się w gwiazdy. Do głowy przychodziły mi setki myśli. Dlatego nie lubiłam wieczorów. Zbyt wiele wolnego czasu i za dużo bezsensownych myśli. Nie miałam pojęcia dlaczego przed oczami miałam Damiana. Nagle wszystkie wspomnienia wróciły. Dlaczego teraz? Przecież wszystko się ułożyło. Miałam Artura. Nie wiedziałam czy nadal czuje coś do Damiana.
-Szukałem Cię wszędzie. – nagle usłyszałam męski głos za sobą. Obróciłam się i zobaczyłam Artura.
-Ja też. Pewnie się minęliśmy ze sto razy. – powiedziałam śmiejąc się. Chłopak objął mnie od tyłu i siedzieliśmy przytuleni do siebie.
-Cała się trzęsiesz. Dać Ci bluzę? Mam w przyczepie. – zapytał zaniepokojony.
-Nie lepiej nie. Wystarczy, że Ty jesteś obok. – odpowiedziałam i cmoknęłam go w usta. Nie chciałam żeby przeszkadzał Weronice i Marcinowi w baraszkowaniu.
- Nie mogę uwierzyć, że już jutro wyjeżdżasz, że Cię nie zobaczę przez tyle dni. – dodał po chwili. Widziałam jego smutne oczy. Nie chciałam zaczynać tego tematu. Nie chciałam płakać.
-Ja też. Nie wytrzymam tyle bez Ciebie.
-Aż tak Ci zależy? Nawet nie jesteśmy razem. – mówił w chamski sposób. Zrobiło mi się przykro.
-Nie trzeba z kimś być żeby na tej osobie Ci zależało, ale tak jesteś dla mnie ważny. Nie chcę jechać. – mówiłam aż łza zakręciła mi się w oku.
-Daga ja wiem doskonale co dzieje się na taki obozach. Impreza, alkohol, kolesie. Dlatego chcę Ci powiedzieć, że masz wolną rękę. Nie chcę Cię od niczego odciągać, niczego Ci zabronić. Nie jesteśmy razem przecież. – mówił z dużym uśmiechem. Nie mogłam uwierzyć w to co słyszę.
-Artur! Przecież nie prześpię się z nikim ani nic.
-Ale możesz. Możesz robić co chcesz. Masz wolną rękę.
-Dlaczego? – zapytałam zdziwiona.
-Chcę zobaczyć co z tego wyniknie. W końcu jeżeli dwie osoby mają być razem to znajdą drogę żeby do siebie wrócić. To będzie wtedy przeznaczenie – powiedział i mnie pocałował. – Dlatego chcę nas wystawić na próbę. Chcę zobaczyć czy to co jest między nami jest prawdziwe i czy jeden obóz może to zniszczyć. Zależy mi na Tobie i nikt i nic tego nie zmieni. – dodał i ponowni mnie pocałował. Przez dłuższą chwilę leżeliśmy na trawie i wpatrywaliśmy się w siebie. Dochodziła już druga w nocy. Coraz mniej czasu nam zostało razem. Nie wiedziałam co myśleć o tej sytuacji. Miałam mieszane uczucia. Jednak chciałam żyć chwilą. Niczym i nikim się nie przejmować. Potem dosiadło się do nas kilka osób. Otworzyliśmy piwa i temat zszedł na pytania. Potem przerodziło się to w butelkę. Zadawaliśmy najgorsze pytania i zadania. Dużo się wtedy dowiedziałam, ale miałam szczęście, ponieważ tylko dwa razy odpowiadałam i było to proste pytania. Kiedy dochodziła już trzecia to nadal nie widziałam nigdzie Weroniki. Dopiero o czwartej wyszła z przyczepy. Słowa nie zamieniłyśmy. Siedziała z kolesiami. Nawet nie wracałyśmy razem do domu. Kiedy stałam z Arturem pod drzwiami miałam łzy w oczach, ale wiedziałam, że damy radę. Żegnaliśmy się trzydzieści minut. Staliśmy wtulenie w siebie i całowaliśmy się. Wiedziałam, że będzie mi brakować jego dotyku, uśmiechu. W końcu miałam go zostawić. Pocałowała go ostatni raz i weszłam do domu. Na szczęście mama jeszcze spała i nie wiedziała, że tak późno wróciłam więc przebrałam się w pidżamę i poszłam spać. Wstałam koło godziny dziesiątej, zjadłam śniadanie i wzięłam prysznic. Zostały mi tylko cztery godziny do wyjazdu. 


*-* 

Tak wiem wszystko dzieje się szybko, ale to już norma w moich opowiadaniach. Po za tym takie w końcu są wakacje - spontaniczne i wszystko szybko się dzieje, a o to tutaj chodzi. Jeżeli chodzi o szablon. To pracuję nad nim i przy pomocy z jednej z Was będzie się niebawem lepiej czytało. Po za tym utknęłam przy piątym rozdziale - totalny brak weny. Mam nadzieję, że szybko to rozwiążę. Pozdrawiam ;*