piątek, 21 września 2012

Rozdział 5 : Spontaniczność, ryzyko i jego skutki.


Rozdział 5 : Spontaniczność, ryzyko i jego skutki.

„Wakacyjną miłość można porównać do truskawek. Występuję w lecie, wszyscy czekają na nie z upragnieniem, są bardzo słodkie, wolno nadchodzą, szybko uciekają. ”


Patryk wziął mnie za rękę i zaprowadził pod prysznic i odkręcił wodę. Była lodowata.
-Aaaa! – krzyknęłam.
-Ciiiiiii! – powiedział kładąc palec na moich ustach. Chwilę wpatrywał się we mnie i pocałował mnie. Nie odsunęłam się, nie odepchnęłam go. Nie wiedziałam dlaczego. To zdarzyło się tak szybko. – To było wynagrodzenie za zadanie. – dodał śmiejąc się. Po chwili Krystian zawołał, że możecie wyjść.
-Patryk  dobry pomysł z prysznicem! Bez tego Adam by się nie nabrał. – dodał Krystian.
-Bardzo dobry. Tym bardziej, że jestem cała mokra. – zaśmiałam się wyciskając wodę z sukienki.
-Przynajmniej jesteś miss mokrego podkoszulka. – wtrącił się Dawid.
-Bardzo śmieszne. Dajcie spokój. Idę się przebrać. – powiedziałam i wyszłam. Po chwili byłam już u siebie w pokoju i ściągnęłam z siebie morką sukienkę. Wytarłam się i ubrałam jakaś bluzkę i spódniczkę. Położyłam się na łóżku. Miałam wyrzuty sumienia przez to co się stało. Drugi pocałunek z Patrykiem. Chociaż ten pierwszy się nie liczył. Ten w łazience natomiast był już normalny, ale nic dla mnie nie znaczył. Żałowałam tylko, że nie odepchnęłam. Po chwili ktoś zapukał do drzwi. Obawiałam się, że to Pan Adam, ale usłyszałam głos Dawida.
-Czemu nie wróciłaś do nas? – zapytał zdziwiony.
-Jakoś nie mam ochoty i humoru.
-Coś się stało? – zapytał kładąc się obok mnie.
-Nie  Wszystko ok. – odpowiedziałam odwracając wzrok. Czułam się niezręcznie przy nim.
-To pytanie, które zadała Weronika i Twoja odpowiedź. Była prawdziwa? –zapytał niepewnie. Długo zastanawiałam się co mam mu powiedzieć.
-Chyba tak. – powiedziałam to co pierwsze przyszło mi do głowy.
-Chyba? – zapytał zasmucony.
-Nie chcę się spieszyć i od razu pchać się do związku. Na początku wakacji poznałam kolesia i zakończyło się kiepsko. Więc wolę kogoś dobrze poznać niż od razu pchać się w związek. To nie jest tak,  że nie chce z Tobą być, bo naprawdę zależy mi na Tobie. Czuje się przy Tobie świetnie i liczę, że będziemy ze sobą, ale jak poznamy się lepiej. – powiedziałam i liczyłam, że zrozumie mnie.
-Nawet nie wiesz jak się cieszę, że masz takie zdanie. Nie lubię od razu pakować się w związki, bo takie relacje szybko się kończą, a nie chcę żeby to co jest między nami szybko się zakończyło. – mówił z dużym uśmiechem na twarzy i mnie pocałował. Nie wróciliśmy już do reszty. Leżeliśmy na łóżko i rozmawialiśmy o niczym tak naprawdę. Były to błahostki. Mimo to przez poznawaliśmy się lepiej. Był to jedyny chłopak z którym potrafiłam rozmawiać na każdy temat. Nie było między nami bariery. Następnego dnia obudziłam się wtulona w Dawida. Nie wiedziałam nawet kiedy dziewczyny wróciły ani kiedy zasnęłam. Gdy usłyszeliśmy dźwięk budzika wszyscy zerwali się z łóżka jak opętani. Dawid pożegnał się ze mną i wrócił do siebie. Kiedy szykowałyśmy się do śniadania dziewczyny opowiadały mi o reszcie imprezy. Dowiedziałam się ciekawych rzeczy. Podobno Weronika dobrze się bawiła z Patrykiem. Opowiedziała mi dokładnie wszystko. Widziałam, że jest szczęśliwa. Dlatego postanowiłam, że nic jej nie powiem o tym co wydarzyło się pod prysznicem. Następne kilka godzin spędziliśmy na plaży prażąc się na słońcu i wygłupiając się w wodzie. Na obiad był makaron, ale nikogo to nie zdziwiło. Był dwa razy dziennie. Ledwo mogłam na niego patrzeć. Po sjeście poszliśmy na miasto. Postanowiłam kupić pamiątki, kartki itd. Żeby mieć to z głowy, ale zakupy ze mną to koszmar. Ponad dwadzieścia minut wybierałam koszulkę dla siostry. Dlatego Dawid stwierdził, że już nigdy więcej ze mną nie pójdzie na żadne zakupy. Pod sam koniec wolnego czasu poszliśmy po alkohol i zapalić. Jednak w hotelu kadra oznajmiła, że dzisiaj wieczorem jest dyskoteka dla chętnych. Patryk bez pytania nas wszystkich zapisał. Powiedział nam dopiero kiedy zbierał pieniądze od każdego. Dziewczyny nie były z tego powodu szczęśliwe, ale jakoś je przekonałam. Po kolacji zaczęłyśmy się przygotowywać. Ponad trzydzieści minut wymyślałyśmy w co się ubrać. Godzinę przed dyskoteką przyszli do nas kolesie. Otworzyliśmy dwa wina i zrobiliśmy sobie before party, ale na dwóch tanich winach się nie skończyło. Ja wypiłam jeszcze jedno z Karoliną na pół, a kolesie wódkę. Potem zrobiłyśmy sobie drinki. Wiedziałam, że to mieszanka wybuchowa i będzie to niezapomniana noc. Mieliśmy szczęście, że na dyskotekę szło tylko kilka osób z obozu. Kiedy dojechaliśmy autobusem pod dyskotekę doznałam szoku. Budynek był ogromny a pod nim stało około dwóch tysięcy ludzi. Staliśmy w kolejce prawie godzinę więc mieliśmy jakieś cztery godziny na zabawę. Od razu poszliśmy po darmowe drinki i zajęliśmy miejsce w jakimś kącie. Zauważyłam, że dziewczyny mają już lekką fazę, bo zostawiły mnie samą z kolesiami i poszło na parkiet. Po drugim drinku dołączyliśmy do dziewczyn. Na początku tańczyliśmy w grupie, ale przy wolniejszej piosence każda z nas z kimś tańczyła. Patryk tańczył z Weroniką co każdego zdziwiło. Nieźle dawali czadu na parkiecie. Ja praktycznie cały czas tańczyłam z Dawidem albo Krystianem. Po pierwszej zbiórce wyszłam na dwór z Dawidem. Znaleźliśmy jakiś murek i usiedliśmy.  Ledwo chodziłam po takiej dawce energii. Przez kilkadziesiąt minut tam siedzieliśmy i całowaliśmy. Gdyby ochroniarz nas nie wygonił to nie wiem co mogłoby się wydarzyć. Po drugiej zbiórce zostało nam już tylko trzydzieści minut. Chociaż było to najgorsze kilkadziesiąt minut w moim życiu. O trzeciej w nocy z sufitu zaczęła lecieć piana. Mimo iż staliśmy w grupie to od razu się zgubiliśmy. Ludzie się pchali do przodu. Do tego było ślisko. Jedna wielka masakra. Na szczęście Dawid mocno mnie trzymał i nie puścił mojej ręki. Gdy nagle znaleźliśmy się na środku parkietu to brunet mnie pocałował, a jakiś mężczyzna nam zrobił zdjęcie. Domyśliłam się, że to fotograf. Miałam nadzieję, że nigdzie tego nie doda. Totalnie wykończeni ledwo wróciliśmy do hotelu. Kolesie nawet nie poszli do siebie tylko zostali u nas na noc. Więc każda z nas tej nocy nie spała sama. Następne dni spędzaliśmy w tej samej ekipie. Codziennie była plaża. Opalanie, wygłupianie się w wodzie, śmieszne zdjęcia. Popołudniami graliśmy zawsze w karty albo po prostu  odpoczywaliśmy. Wieczorem było miasto. Jakieś zakupy, imprezy, wygłupy, fazy. Potem w hotelu standardowo już alkohol w pokoju kolesi. Tak mijały nam dni. Nieważne było dla mnie to,  że robiłam to samo. Ważne było to, że robiłam to z nimi. Świetnie się ze sobą zgraliśmy. Każdy się polubił. Praktycznie z resztą obozu nie gadaliśmy. Liczyło się, że mamy siebie. Dlatego kiedy zostały nam już ostatnie dni nie mogłam uwierzyć, że jak wrócimy do domu to wszystko się skończy. Chociaż byliśmy z tego samego miasta i każdy powtarzał, że będziemy się spotykać to wiedziałam jak się to skończy. Co roku jest tak samo. Tylko na początku jest jakiś kontakt, a potem znajomość się urywa. Nie wyobrażałam sobie tego. Kiedy nadszedł już ostatni dzień postanowiłam wykorzystać go w stu procentach. Nie chciałam niczego planować. Wszystko miało być spontaniczne tak jak pierwszego dnia. Po śniadaniu poszliśmy ostatni raz na plaże. Porobiliśmy sobie zdjęcia i wygłupialiśmy się w wodzie. Czas mijał nam strasznie szybko. Na sjeście wpadłam na świetny pomysł z Patrykiem. Postanowiliśmy przekonać kadrę żeby tego ostatniego wieczora dali nam więcej luzu. Chcieliśmy iść sami na miasto, robić co chcemy i wrócić o której chcemy. Z naszą propozycją poszliśmy do Pana Adama. Przedstawiliśmy swoje za i przeciw. Po długich namowach zgodził się. Jednak był jeden, ostry warunek. Jeżeli ktokolwiek wróci pijany, zrobi coś głupiego albo się zgubi to następnego dnia dzwonią do rodziców każdego uczestnika i wpisują to w opinię końcową. Brzmiało to bardzo surowo. Dlatego kilkanaście minut później zrobiliśmy zebranie na tarasie wszystkich obozowiczów. Razem z Patrykiem powiedzieliśmy na co kadra  się zgodziła i wspomnieliśmy o konsekwencjach. Patryk jasno się wyraził, że jeżeli ktokolwiek zrobi jakąś fazę to reszta obozu chyba go zabije. Mieliśmy nadzieję, że każdy to zrozumiał i nie zrobi nic głupiego. O godzinie dwudziestej każdy już normalnie mógł wyjść z hotelu i robić co chce. Nasza ekipa postanowiła iść do miejsca gdzie zawsze zbiórka była a tam ustalić resztę. W drodze zrobiliśmy sobie kolejne zdjęcie. Nawet Weronika się na nie zgodziła co graniczyło z cudem. W centrum postanowiliśmy iść do jakiegoś baru przy plaży na drinka. Każdy z nas zamówił „Sex on the beach”. Po wypiciu dwóch drinków wszyscy gdzieś się rozeszli. Patryk z Weroniką jako pierwsi gdzieś poszli. Nawet nie zauważyliśmy kiedy. Potem reszta się rozeszła i zostałam sama z Dawidem. Postanowiliśmy pójść na spacer wzdłuż plaży. Zawsze marzyłam o takiej randce. Wieczór, plaża, woda. Takie romantyczne. Po kilkunastu minutach położyliśmy się na  piasku i wpatrywaliśmy się w niebo.  Leżeliśmy tam przez kilkadziesiąt minut.  Uwielbiałam wpatrywać się w jego oczy i rozmawiać o błahostkach. Nie wyobrażałam sobie, że następnego dnia już tego nie będzie, że, nie będę mogła spędzać całego dnia  z nim. Najbardziej bałam się tego, że kontakt się urwie. Nagle Dawid przerwał ciszę.
-Co będzie jak wrócimy do Polski? – zapytał z uśmiechem.
-Co masz na myśli konkretnie? – odpowiedziałam zdziwiona. Nie miałam pojęcia o co konkretnie mu chodzi.
-Nas. – mówił patrząc w inną stronę. Wiedziałam już do czego zmierza ten temat.
-Zobaczymy jak to wszystko się potoczy. Nie planujmy nic, ale jeżeli wiemy, że nam na sobie zależy to odpowiedź znamy. – skłamałam i go pocałowałam. Wcale nie znałam odpowiedzi. W głowie miałam totalny mętlik. W Polsce był Artur i Damian. Przecież od tak ich z pamięci nie wyrzucę. Bałam się tego powrotu. Ciszę przerwał dźwięk smsa. Patryk napisał, że o północy spotykamy się  w centrum. Zostało nam tylko trzydzieści minut więc od razu ruszyliśmy w umówione miejsce.  Kiedy wszyscy już przyszli okazało się, że Patryk kupił dwie wódki i idziemy imprezować na plażę. Wszyscy świetnie się bawili. Razem tańczyliśmy, rozmawialiśmy. Nawet zaliczyliśmy ostatnią kąpiel w morzu. Było po prostu świetnie. Siedzieliśmy na plaży do czwartej rano żeby wszyscy wytrzeźwieli. Chociaż dziewczyny jeszcze fazy miały i jak wróciliśmy do hotelu to poszły od razu spać.  Ja sama poszłam do pokoju z kolesiami. Tam była dalsza część imprezy. Wszyscy poszli spać dopiero koło godziny piątej. Spaliśmy zaledwie dwie godzinę. W końcu do godziny ósmej pokój musiał być wysprzątany i bagaże wyniesione. Kiedy wróciłam do pokoju dziewczyny jeszcze spały. Szybko je obudziłam i zabrałyśmy się do pracy. Spakowałyśmy się do końca i posprzątałyśmy. Z ledwością wyrobiłyśmy się. Chłopcy wynieśli nam bagaże na taras i razem poszliśmy na ostatnie śniadanie. Wszyscy czekali aż autobus przyjedzie i pojedziemy do na rollercoasterze. W końcu cały dzień w wesołym miasteczku to jednak coś. Patryk zajął nam miejsca z tyłu więc wszyscy siedzieliśmy razem. Po kilku godzinach byliśmy już w Mirabilandi. Od razu poszliśmy na najlepszą atrakcję czyli największy rollercoaster na świecie. Mimo iż staliśmy długo w kolejce to było warto. Kiedy kolejka ruszyła myślałam, że umrę. Cały czas ściskałam rękę Dawida. Wszyscy krzyczeli z całych sił. Inne karuzele również zaliczyliśmy. Osiem godzin biegania po parku i jeżdżenia na karuzelach sprawiło, że już nie mieliśmy siły, ale ostatni raz pojechaliśmy na rollercoasterze i poszliśmy na zbiórkę. O dwudziestej trzeciej wyjechaliśmy z Mirabilandi i wysuszyliśmy w drogę do Polski. Te czternaście godzin minęło niemożliwie szybko. Graliśmy w karty i butelkę. Rozmawialiśmy na wszystkie tematy, ale przede wszystkim spaliśmy. Po ostatniej imprezie i parku rozrywki byliśmy padnięci. Więc połowę drogi przespałam.  Obudziłam się dopiero gdy przejechaliśmy granicę z Czechami. Każdy zaczął dzwonić do rodziców. Ja zrobiłam to samo. W końcu za niecałe dwie godziny dojedziemy już do Katowic. Ostatni czas spędziłam wtulona w Dawida. Kiedy dojechaliśmy na miejsce miałam ochotę się rozpłakać. Od razu jak wyszłam z autobusu to przywitałam się z mamą i siostrą. Powiedziałam im żeby wzięły moją walizkę i poszłam żegnać się z wszystkim. Najgorsze pożegnanie było z ekipą. Przytulałam się z dziewczynami dłuższą chwilę. Gdy zobaczyłam jak Weronika całuje się Patrykiem to od razu się uśmiechnęłam. Nareszcie była szczęśliwa. Później pożegnałam się z Patrykiem i Krystianem. Na sam koniec zostawiłam Dawida. Gdy się z nim przytulałam to rozpłakałam się. Staliśmy tak wtulenie w siebie kilka minut. Po czym otarł moje łzy i pocałował. Po kilku minutach wszyscy zaczęli się rozchodzić. Gdy kolesie odeszli zobaczyłam w Weroniki oczach łzy, ale wiedziałam, że się powstrzyma. Rzadko widziałam jak płacze. Tym bardziej publicznie. Pomachałyśmy im i wróciłyśmy do rodziców. Przez całą drogę na przystanek nie rozmawialiśmy. Dopiero kiedy się uspokoiłyśmy wypytywali nas jak było i zaczęłyśmy odpowiadać. Po trzydziestu minutach byłam już w domu.

*-*

Nie było mnie tutaj równe trzy tygodnie. Przez dwa nie miałam do Internetu. Przyznam się, że zapomniałam cały plan jaki miałam na to opowiadanie więc będzie ciężko. Liczę maksymalnie do dziesięciu rozdziałów. Potem nie miałam czasu nawet żeby włączyć własny komputer. W końcu nowa szkoła robi swoje. Nie powiem, że jest ciężka. Nowe przedmioty, masa nauki i wszystko inne. Jednak klasa trafiła mi się świetna. Postaram się nadrobić szybko zaległości u Was i napisać nowy rozdział ;) Pozdrawiam ;*


Ps. Rozdział nie jest poprawiony - błędy mogą być itd. Jak znajdę czas to poprawie. 

sobota, 1 września 2012

Rozdział 4 : Impreza w hotelu.


Rozdział 4 : Impreza w hotelu.

„ Zawsze trzeba podejmować ryzyko. Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie, gdy będziemy gotowi przyjąć niespodzianki, jakie niesie nam los. ” Paulo Coelho.
 
     Od razu wyszłam za nim bez zastanowienia. Palił papierosa. Zrozumiałam, że jest źle. Przecież on nie palił. Zawsze powtarzał, że to najgorszy nałóg.
-Ten pocałunek nic dla mnie nie znaczył. – powiedziałam gasząc jego papierosa.  
-Co mnie to obchodzi. – odpowiedział chamsko. Nie wiedziałam co mam zrobić. Zauważyłam, że musze się mu podobać jeżeli tak zareagował. W głowie miałam milion myśli i pomysłów. Przez chwilę się nad tym wszystkim myślałam i podeszłam do Czarneckiego. Wpatrywaliśmy się w siebie po czym go pocałowałam. Ten pocałunek był zupełnie inny niż poprzedni. Był magiczny.
– Natomiast ten dużo dla mnie znaczył. – powiedziałam z uśmiechem.
-Dla mnie też. – odpowiedział siadając na krześle. – Chodź do mnie. – dodał po chwili. Usiadłam mu na kolanach. Siedzieliśmy tak w siebie wtuleniu w dłuższą chwilę – Wiesz zaimponowałaś mi już przy pierwszej rozmowie. Od razu mi się spodobałaś. – mówił z uśmiechem. Nie wiedziałam co mam powiedzieć ani jak się zachować. Więc po prostu pocałowałam go kolejny raz. Dochodziła już trzecia w nocy. Kiedy wróciliśmy do pokoju wszyscy już spali pijani. Położyłam się się z Dawidem na łóżku i zasnęłam wtulona w niego. Obudziłam się koło godziny szóstej. Reszta kolesi jeszcze spała. Miałam totalny mętlik w głowie. Nie wiedziałam co się dzieje. Czułam się jakby oszukiwała samą siebie. Przecież jeszcze kilka dni temu zależało mi na Arturze, a jeszcze wcześniej był Damian. Czułam się z tym wszystkim źle. Pożegnałam się z Dawidem i wyszłam. Po ciuchu otworzyłam drzwi do pokoju. Na szczęście dziewczyny jeszcze spały. Położyłam się od razu do łóżka i próbowałam zasnąć. Po godzinie zadzwonił budzik Weroniki i od razu Karolina zaczęła mnie wypytywać o wczoraj.
-Jak było? Kolesie są spoko? – zapytała.
-No fajni są. Powiedzieli, że mam Was następnym razem zabrać i wgl. – powiedziałam z uśmiechem.
-Dobrze się bawiłaś z Dawidem? Widzę Artura już masz w dupie. – powiedziała ironicznie Weronika.
-Tak mam w dupie Artura, bo on też ma mnie w dupie. Był na imprezie z Justyną i świetnie się bawił. Marcin do mnie pisał i wysłał zdjęcie. – odpowiedziałam zdenerwowana.
-Lepiej nie zaczynaj tematu Marcina. – powiedziała brunetka schodząc z łóżka.
-O co Ci chodzi do jasnej cholery?! – zapytałam zdenerwowana.
-Powiedziałaś Marcinowi że jestem łatwa i tylko dlatego ze mną się przespał!
-Co Ty gadasz?! Nic nikomu nie mówiłam takiego tym bardziej Marcinowi, bo wiedziałam, że Ci się spodoba. Po za tym Twoje zachowanie mówiło samo za siebie. Od zerwania co tydzień miałaś innego kolesia.  Więc nie miej do mnie pretensji. – powiedział i zamknęłam się w łazience.  Wzięłam lodowaty prysznic. Miałam nadzieję, że on przemówi mi do rozsądku.
-Daga wiem, że to nie Twoja wina. Przepraszam. Wiesz jaka jestem.  – powiedziała Weronika gdy wyszłam z łazienki. Nie odpowiedziałam jej i wyszłam z pokoju na śniadanie. Chociaż wiedziałam, że i tak z nią będę siedziała przy stoliku. Zamieniłyśmy ze sobą tylko kilka zdań. Nic więcej. Rozmawiałam tylko z Karoliną. Po śniadaniu poszliśmy do pokoi po rzeczy i na zbiórkę. Usiadłam obok kolesi. Czekaliśmy ponad dwadzieścia minut na wszystkie osoby. Denerwowało mnie tu już. Zawsze ktoś się spóźniał. Nigdy nie potrafiliśmy wyjść o ustalonej porze. Kiedy byliśmy już wszyscy wyruszyliśmy w drogę na plażę . Gdy wstałam Dawid chwycił mnie za rękę, a wtedy wszyscy się na nas patrzyli. Mieli nową sensację i musieli się napatrzeć. Nie puściłam jego ręki.  Nie powiedziałam nic. Chciałam zobaczyć co z tego wyniknie. Plaża była wielka i zatłoczona. Praktycznie nie było miejsca. Wszędzie stały kolorowe leżaki z parasolkami. Morze z daleka wyglądało pięknie, ale gdy podeszłam bliżej zobaczyłam strasznie brudną wodę. Cały obóz musiał siedzieć razem, a to mi nie pasowało. Jednak rozłożyłam ręcznik na piasku, a obok mnie rozłożyli się kolesie. W Chorwacji plaża była dwa razy mniejsza, ale mimo to każdy siedział gdzie chciał. Morze było czyste, ale kamieniste. Obok plaży był wielki bar i dużo miejsca do siedzenia. Zupełnie inaczej niż w Rimini. Od razu jak się rozebrałam to Dawid wziął mnie na ręce. Wiedziałam, że chce mnie wrzucić do wody. Mimo iż broniłam się i krzyczałam to po chwili byłam cała mokra. Miałam ochotę go udusić, ale wystarczyło to, że go ochlapałam. Po chwili dołączył do nas Patryk i Krystian.  Graliśmy w siatkówkę. Po dwóch godzinach musieliśmy się już zbierać na obiad. Dziwnie się czułam, że nie spędzam czasu z dziewczynami. Brakowało mi Weroniki. Miałam nadzieję, że rozwiążemy ten problem jakoś. Po obiedzie mieliśmy dwugodzinną sjestę. Leżałyśmy z dziewczynami w pokoju. Nie rozmawiałyśmy. Aż cieszę przerwała Karolina.
-Pogodzicie się w końcu? Mam już tego dość. – zapytała zdenerwowana.
-Przepraszam. – powiedziałam bez zastanowienia.
-Ja też. Nie chciałam żeby tak wszystko. – odpowiedziała Weronika i mnie przytuliła.
-Więc między nami wszystko okey? – zapytałam.
-Tak. Teraz opowiadaj co się działo przez te dwa dni! Jesteś z Dawidem?! – zaczęła wypytywać. Nagle cały konflikt między nami zniknął. Było już dobrze.
-Tyle się działo, że nie jestem w stanie tego ogarnąć. Czy jestem z nim? Dobre pytanie. Niby zachowujemy się jak para, ale sama nie wiem. – mówiłam ze łzami w oczach. –Przecież wiesz, że nadal zależy mi na Arturze. Od tak nie zapomnę, ale przy Dawidzie czuje się szczęśliwa. – dodałam po chwili.
-Nie boisz się związku na odległość? – zapytała Karolina.
-On jest z naszego miasta.
-No to na co czekasz?! Olej Artura. Masz szansę na szczęście. Zaryzykuj. – powiedziała z uśmiechem Weronika. Rozmawiałyśmy z dziewczynami długo. Obgadywałyśmy osoby z obozu. Zwierzałyśmy się sobie. Było jak kiedyś. Po skończonej rozmowie poszłam zadzwonić do mamy i standardowo spotkałam Patryka.
-Mam plan z kolesiami. Dołączasz się? – zapytał z uśmiechem.
-Jaki? – zapytałam zdziwiona.
-Udajmy, że jesteśmy chorzy i zostajemy w hotelu. Kilka osób jest chorych i mogą zostać. Pójdzie się po alkohol i rozkręcimy imprezę. Co Ty na to? – zaproponował.
-Dobry pomysł, ale czy nabiorą się?
-Tak.  Adam zawsze się nabiera i z nami pewnie zostanie więc bez problemu. Przyprowadzisz koleżanki? Z Tobą w pokoju jest Weronika prawda? – mówił z dużym uśmiechem.
-Jasne, że tak. Nie gadaj, że Ci się podoba!
-Nie. – skłamał, ale mu to nie wyszło. Zawsze rozpoznawałam gdy ktoś kłamał.
-Kłamiesz, ale nie martw się nie powiem jej i przyprowadzę ją. – odpowiedziałam z uśmiechem i wróciłam do pokoju.
-Dziewczyny jest impreza! – powiedziałam otwierając drzwi.
-Co? Jaka? – zapytała Patrycja.
-Zostajemy w hotelu, idziemy do kolesi i pijemy.
-Zaprosili nas czy Ciebie? – wtrąciła się Karolina.
-Nas. Weronika podoba Ci się Patryk?– zapytałam.
-Jeszcze pytasz? Najlepszy koleś na obozie. – odpowiedziała śmiejąc się.
-To ubierz się fajnie i zarywaj.
-Co? Nie mam szans. Pogięło Cię? – zaczęła panikować.
-Głupoty gadasz. Właśnie mi powiedział, że na Ciebie leci. – odpowiedziałam z uśmiechem, a dziewczyny nie mogły w to uwierzyć. Weronika była w szoku.
-Zmiana tematu.. Jakim cudem zostawimy w hotelu?  - zapytała Karolina.
-Spokojnie. Wszystko załatwię. – powiedziałam i poszłam się przebrać. Ubrałam dres, zmyłam makijaż i wyszłam z łazienki. Dziewczyny miały niezły polew ze mnie. Poszłam do pokoju kadry gdzie był Pan Adam. Poudawałam kaszel i powiedziałam, że cały pokój jest chory, że zaraziłyśmy się pijąc z jednej butelki. Bez zastawienia zgodził się żebyśmy zostały. Przekazałam dziewczynom dobre wieści i zaczęłyśmy się szykować. Ubrałam sukienkę, a dziewczyny spódniczki. Po godzinie poszłyśmy do pokoju chłopców.
-Nareszcie jesteście. Już myślałam, że Adam Ci nie uwierzył. – powiedział Patryk otwierając drzwi.
-No hej. Łatwo poszło. – odpowiedziałam i przedstawiłam im dziewczyny.
-Co z alkoholem? Kto pójdzie? – zapytał Krystian.
-Ja. Tylko ktoś ze mną musi iść. – odpowiedziałam bez zastanowienia.
-Ja pójdę. – zaproponował Patryk i od razu wyszliśmy z pokoju. Daliśmy radę wymknąć się z hotelu i poszliśmy do pobliskiego sklepu. Kupiliśmy cztery butelki wódki, trzy wina, zwykłe picie i jakieś słodycze. Po tych zakupach wiedziałam, że będzie niezła impreza. Kiedy byliśmy już w hotelu Patryk  złapał mnie za rękę i przysunął do ściany. Przez chwilę wpatrywaliśmy się w siebie. Po czym brunet mnie pocałował. Od razu go odepchnęłam. Kłóciliśmy się przez chwilę, ale dałam sobie spokój i poszłam na górę. Od razu otworzyliśmy wódkę i zrobiliśmy każdemu po drinku. Zachowywaliśmy się jak gdyby nigdy nic więc usiadłam obok Dawida. Po dwóch kolejnych drinkach postanowiliśmy zagrać w grę „prawda czy wyzwanie”. Wiedziałam, że będzie źle. W końcu już raz z nimi grałam.
-Zaczynam. – powiedział Patryk i zakręcił butelką z wódki. Wypadło na Weronikę. – Prawda czy wyzwanie? – zapytał.
-Oczywiście, że pytanie.
-Ilu miałaś kolesi na stałe?
-Jednego. – powiedziała niepewnie, a każdy się zdziwił. Weronika bez wahania zakręciła butelką, która wypadła na mnie.
-Pytanie. – powiedziałam bez zastanowienia.
-Chciałabyś być z Dawidem? – zapytała i zaśmiała się.
-Boże lepszego nie mogłaś. Znasz odpowiedź. Tak. – opowiedziałam, a Dawid słodko się uśmiechnął. Moja butelka wypadła na Patryka.
-Wyzwanie.
-Krystian podaj dżem który leży obok Ciebie. Weronika ściągaj bluzkę i się połóż.
-Nie zrobisz mi powtórki z domówki! Nie! – krzyczała zdenerwowana Weronika.
-Nie masz tutaj nic do gadania!  Zemsta za poprzednie pytanie. – powiedziałam z uśmiechem. – Masz zlizać dżem z brzucha Weroniki. – dodałam po chwili i rozłożyłam dżem. Wszyscy kibicowali Patrykowi, a po kilku minutach wykonał zadanie. Jego butelka wypadła na mnie.
-Wyzwanie. – powiedziałam niepewnie. Postanowiłam chociaż raz zaryzykować.
-Tak dla rozluźnienia atmosfery między Tobą a Weroniką. Pocałuje się. – powiedział zadowolony.
-Banalne. Nie wiem czemu was kolesi to tak kręci. – odpowiedziałam ironicznie. Nie był to dla nas problem, bo na każdej domówce dostawałyśmy takie zadanie. Więc od razu je zrobiłyśmy. Po chwili usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Był to Adam. Szybko schowaliśmy alkohol. Laski poszły na balkon, a ja poszłam do łazienki. Była znacznie większa od naszej. Nawet ładna była. Duży prysznic na środku z kolorową zasłonką. Złote lustro nad marmurową umywalką. Była tam nawet mała szafeczka. Po chwili drzwi się otworzyły i do pomieszczenia wszedł Patryk. 

*-*

No to mamy ostatni weekend wakacji ;o Życzę Wam żeby był  udany ;* Od poniedziałku rozdziały będą pojawiały się rzadziej. Może mnie nie być tydzień, dwa tygodnie albo miesiąc, ale na pewno tutaj wrócę.  Czwarty rozdział za nami - akcja się rozkręca. Pozdrawiam ;*