Rozdział
1 : Mieszane uczucia.
‘
Człowiek jest odpowiedzialny nie tylko za uczucia, które ma dla innych, ale i
za te, które w innych budzi. ‘
Przebudziły mnie promienie słońca wpadające do pokoju.
Pierwsza myśl, która przyszła mi do głowy to koniec roku szkolnego. Miałam
mieszane uczucia co do tego wydarzenia. Co roku miałam dylemat : cieszyć się
czy nie? Niechętnie wstałam z łóżka i poszłam do kuchni. Od razu zaparzyłam
kawę. Byłam od niej uzależniona. Bez porannej kawy byłam jak zombie. Po
godzinie byłam już gotowa do wyjścia, ale nie śpieszyłam się. Wiedziałam, że i
tak Weronika jak zawsze się spóźni. Po za tym miałyśmy wolną godzinę, bo nie
miałyśmy zamiaru iść do kościoła. Nie byłyśmy jakieś wierzące. Chociaż w święta
zawsze chodziłyśmy do spowiedzi i na mszę.
Po kilkunastu minutach Weronika przyszła i udałyśmy się na przystanek.
Codziennie dojeżdżanie do szkoły było strasznie męczące. Chociaż wybrałyśmy
bliższą szkołę i jechałyśmy tylko trzydzieści minut. Gdy dotarłyśmy pod szkołę
to usiadłyśmy na ławce na boisku szkolnym i wspominałyśmy wszystko co działo
się przez te dziesięć miesięcy. W końcu była to pierwsza klasa technikum
hotelarskiego, a my zawsze łatwiejszy kontakt łapałyśmy z kolesiami. Tutaj dwadzieścia osiem dziewczyn i czterech
chłopców. Więc było nam trudniej, ale po kilku tygodniach poznałyśmy fajne
dziewczyny. Więc miałyśmy swoją grupę i jej się trzymałyśmy. Gdy ludzie zaczęli
wracać z kościoła to weszłyśmy do szkoły. Po dwóch godzinach skończyły się
przedstawienia i przemowy dyrektorki. Cała szkoła rozeszła się do swoich klas
na rozdanie świadectw. Nasza klasa nie miała dobrej opinii w szkole. Nie
mieliśmy żadnych zdolnych osób. Nie uczyliśmy się najlepiej. Frekwencja jedna z
najgorszych. Natomiast nasza wychowawczyni była świetna. Uważałam ją za
najlepsza nauczycielkę w szkole. Chyba jako jedyna podchodziła do uczniów
realistycznie. Rozumiała, że mamy naukę na kilka przedmiotów i nie zadawała
dużo. Jaka wychowawczyni również traktowała wszystkie problemy normalnie. Nie
robiła żadnych awantur. Zawsze powtarzała, że rozumie nas, bo sama kiedyś była
w naszym wieku. Po kilkunastu minutach po raz ostatni wyszłyśmy ze szkoły z
uśmiechem na twarzy. Nie miałyśmy ochoty tłuc się znowu autobusem. Chciałyśmy
już wieczór i imprezę. Gdy weszłam do domu pokazałam mamie od razu świadectwo.
Oczywiście musiałam je komentować, ale jej nie słuchałam. Ja byłam zadowolona z
własnych ocen. Później przebrałam się w dres i włączyłam dołującą muzykę. W
głowie miałam milion myśli. W końcu nie codziennie psuje mi się relacja z
chłopakiem na którym mi zależy. Nie byliśmy razem, ale Damian był strasznie dla
mnie ważny. Otworzyłem się przed nim jak przed nikim innym. Czułam, że znam go
całe życie. Przy nikim innym nie czułam się tak dobrze i swobodnie jak przy
nim. Nie wiedziałam co mam o tej sytuacji myśleć a co dopiero zrobić. Nie
odpisywał na wiadomości. Ciągle imprezował. Przed oczami miałam jego z innymi
dziewczynami. Jednak nie chciałam sobie psuć wakacji z jego powodu, ale też nie
chciałam wyrzucić go ze swojego życia. Byłam w kropce. W tej sytuacji każda
decyzja była zła. Mogłam trwać w tej toksycznej sytuacji, zamartwiać się,
zamulać w domu. Czego skutkiem były nieudane wakacje. Lub po prostu zerwać
kontakt z Damianem i mieć najlepsze wakacje. I tak źle i tak niedobrze. Jednak
nie miałam siły o tym dłużej myśleć. Przebrałam się, spakowałam torebkę i byłam
gotowa do wyjścia, ale po kilku minutach dostałam smsa od Weroniki, że mam
wejść na facebooka. Nie wiedziałam o co chodzi więc od razu się zalogowałam.
Weronika wysłała mi linka do jakiegoś zdjęcia, które ładowało się kilka minut.
Po chwili zobaczyłam Damiana tulącego się do jakieś dziewczyny. Nie mogłam opanować łez. Czułam jakby w jednej
chwili świat mi się zawalił. Nie mogłam uwierzyć, że to dzieje się naprawdę. Ja
siedziałam w domu i zamartwiałam się, a on dobrze się bawił beze mnie. Byłam
cała roztrzęsiona. Dopiero kiedy
Weronika przyszła to uspokoiłam się. Długo rozmawiałyśmy. Palewska próbowała
mnie pocieszyć. Ciągle powtarzała, że to drań, który nie jest mnie wart i mam
dać sobie spokój. Miała rację, ale przecież od tak nie da się wyłączyć uczuć.
To, że ktoś się nie odzywa, że nie pisze, że imprezuje z jakimiś dziewczynami nie
oznacza, że mu nie zależy. Nie znaczy, że nie tęskni. Przecież uczucia nie mają
daty ważności. Dlatego nie wiedziałam co
mam zrobić. Mimo to Weronika dała mi dużo do myślenia. W końcu nie byliśmy
razem, mieliśmy wolną rękę. Jednak postanowiłam od tego dnia się bawić. Nie
przejmować się nikim ani niczym. Chciałam zobaczyć co z tego wyniknie. Czy
Damian będzie o mnie walczył. Dlatego ten wieczór i ta noc należały do
mnie. Weronika od samego początku była
zdziwiona moją postawą. Nigdy nie widziała mnie tak zdeterminowanej i
stanowczej. Kiedy doszłyśmy do miejscówki była już tam prawie cała nasza ekipa.
Od razu wyciągnęłam z torebki wódkę i zrobiłam nam drinki. Weronika piła o
wiele wolniej niż ja. Po trzecim kubku stwierdziłam, że na razie mi wystarczy.
Wszyscy świetnie się bawili. Jednak po chwili na miejscówkę wbili kolesie z
osiedla. Nikt ich nie zapraszał. Praktycznie się nie znaliśmy, tylko z
widzenia. Czasem kilka słów zamieniliśmy. Więc nie wiedziałam co tutaj robią.
-Zaprosiłem ich. Chyba nie macie nic przeciwko? – powiedział
po chwili Przemek.
-No jasne, że nie. Przecież są fajni! – odpowiedziałam bez
zastanowienia i każdy gapił się na mnie jak na idiotkę.
-Daga lepiej już nie odzywaj się dobra? – powiedziała
Weronika próbując powstrzymać śmiech.
-No co? Tam przecież jest Artur Zawadzki. Podoba mi się od
kilku lat, ale szans nie mam przecież.
-Głupoty gadasz! – mówiła robiąc mi drinka. – Wypij i idź do
niego z jakąś wymówką! – dodała popychając mnie do przodu. Szybko wypiłam i
rzuciłam kubek w krzaki. Nie wiedziałam co mam mu powiedzieć.
-Hej masz może otwieracz do piwa? – powiedziałam to co
pierwsze wpadło mi do głowy, ale zorientowałam się, że przecież nie mam piwa.
Po raz drugi zrobiłam z siebie idiotkę. Na szczęście chłopak stał sam i palił
papierosa. Lekko uśmiechnął się na mój widok.
-Czekaj. Gdzieś tutaj mam. – odpowiedział podając mi go. –
Jestem Artur tak przy okazji. – dodał po chwili.
-Dagmara.
-Wiem. Niezła impreza nie? – zapytał wypuszczając kolejnego
bucha.
-No niby tak, ale trochę nudą wieje. – odpowiedziałam
unikając jego wzroku. W głowie miałam tylko zdanie : co ja robię?
-To chodź zróbmy coś szalonego.
-Ale co? – zapytałam zdziwiona.
-Mam pomysł. Chodź. – odpowiedział i złapał mnie za rękę.
Skręciliśmy w stronę lasu. Szliśmy w milczeniu. Po kilkunastu minutach
doszliśmy nad zalew. Artur zaczął ściągać z siebie koszulkę. – No chodź. –
powiedział z wielkim uśmiechem.
-Nie! To zły pomysł naprawdę. – odpowiedziałam przerażona.
Chłopak poszedł do mnie. Stał naprzeciwko mnie i tylko się uśmiechał.
-Dlaczego nie chcesz? Rozumiem. Masz tego swojego Damiana. –
powiedział po chwili wkurzony i się odwrócił.
-To nie tak. Nie ma żadnego Damiana. Po prostu nie umiem
pływać. – odpowiedziałam i chwyciłam go za rękę.
-Przy mnie jesteś bezpieczna. Zaufaj mi.
-Ufam Ci. – powiedziałam bez zastanowienia. Artur wziął mnie
na ręce i szedł w kierunku wody. Po chwili byłam już cała mokra.
-Teraz złap mnie mocno dookoła szyi i nie puszczaj. – powiedział opuszczając mnie w dół. Zrobiłam
tak jak mi kazał. Nie bałam się już. – I co jest aż tak strasznie? – zapytał po
chwili.
-Nie, bo jestem z Tobą. – odpowiedziałam z wielkim
uśmiechem. Przez kilka sekund wpatrywaliśmy się w siebie aż nagle Artur mnie
pocałował. Czułam jakby czas zatrzymał się dla nas. Nigdy w życiu czegoś
takiego nie przeżyłam. Kiedy wyszliśmy z wody ściągnęłam z siebie morką bluzkę
i położyłam się obok niego. Leżeliśmy bez słów. Po chwili zaczęliśmy się
całować. Obudziłam się następnego dnia na piasku. Nie pamiętałam kiedy zasnęłam
poprzedniego dnia. Artur leżał obok mnie i wpatrywał się we mnie.
-Dzień dobry piękna. – powiedział i cmoknął mnie w usta.
-Hej. – odpowiedziałam z dużym uśmiechem. Zważyłam, że jestem
przykryta jego bluzą. W głębi duszy
odetchnęłam. Przynajmniej wiedziałam, że wczoraj nic więcej się nie wydarzyło.
Po kilkudziesięciu minutach wróciliśmy na miejscówkę. Weronika od razu wydarła się na mnie, że nie
zabrałam telefonu, że się martwiła. Dopiero kiedy zorientowała się, że trzymamy
się za ręce to się uspokoiła. Zawadzki podszedł do kumpli, a ja usiadłam obok Weroniki Zaczęłam zadawać milion pytań. Wypytywała o
wszystko. Cieszyła się tym bardziej niż ja. Po piętnastu minutach ktoś wpadł na
pomysł zdjęć. Zrobiliśmy sobie grupowe zdjęcie, a potem osobne. Nawet załapałam się na zdjęcie z Arturem.
Koło godziny dziesiątej zaczęliśmy się zbierać. Zawadzki podszedł do mnie,
pocałował mnie i się poszedł. Weronika cały czas śmiała się ze mnie, ale nie
przejmowałam się nią, bo nie raz robiła gorsze akcje. Od razu jak wróciłam do
domu to wzięłam prysznic i poszłam spać. Kiedy się obudziłam dostałam smsa od Damiana
: „Fajnie się bawisz.” Nie miałam pojęcia skąd wie o wczoraj i czy o to chodzi.
Jednak jak zaczęłam przeglądać aktualności na facebooku zrozumiałam wszystko. Marcin
dodał zdjęcia z wczoraj i dziś. Na jednym
zostałam uchwycona jak szłam za
rękę z Arturem do lasu i kilka z dziś jak się przytulamy. Damian akurat był
dostępny więc wysłałam mu wiadomość : „Ty też.” I dołączyłam linka ze zdjęciem
jego i tej dziewczyny. Jednak nie odpisał mi więc nie miałam zamiaru się
przejmować. Chciałam wyłączyć uczucia, ponieść się szaleństwu i żyć chwilą. To
było moje marzenie. Mój plan na wakacje, ale wiedziałam, że to niemożliwe.
*.*
No i pierwszy
rozdział za nami. Mam już 5 napisanych także jest dobrze. Jeszcze nie mam
pojęcia ile rozdziałów będzie i muszę wymyślić plan wydarzeń. Postaram się jak
najszybciej nadrobić zaległości u Was ;)
Pozdrawiam ;*
nie za szybko sie to dzieje? ale okay, mimo wszystko mi się podoba :) fajnie, że opisujesz właśnie wakacje, nie wiem czy nie lepiej by było, gdyby tekst był szerszy, trochę źle sie czyta kiedy jest taki wąski... ach, jesli mnie informujesz to w miejscu do tego przeznaczonym, u góry jest spam, więc tam pozostawiaj informacje :]
OdpowiedzUsuńChyba potrzebujesz pomocy z szablonem.. Napisz do mnie na gadu, to Ci pomogę coś ustawić 4421120.
OdpowiedzUsuńFajnie, bo ja też jestem w technikum hotelarskim ;p
Wydaje mi się, ze to wszystko dzieje się tak szybko, ale ok. Czekam na 2 :)
Fajnie będzie poczytać to opowiadanie szczególnie, że za tydzień z powrotem szkoła... a ty będziesz pisać o wakacjach, hah :D A co do rozdziału - podoba mi się bardzo! Nie powinna się przejmować tym całym Damianem, on zaczął to teraz ma za swoje. A nie czepia się jej, że się dobrze bawi. Od tego są chyba wakacje, prawda? ;>
OdpowiedzUsuńCiekawa jestem dalszych jej losów z Arturem. :D
Pozdrawiam. ;*
No i dobrze mu tak ;D Wojna to wojna ;D Ja lubię Arturka *_* Jak masz już następnych 5 napisanych to musisz je szybko dodać, bo ja jestem trochę do przodu, ale wiesz... całych 5 jeszcze nie przeczytałam.
OdpowiedzUsuń" Wiedziałam, że Weronika i tak się spóźni." - to mnie znowu rozwaliło ;D
Dobra, dodaj coś nowego ;D Aga.
Hm, trochę powtórzeń się pojawiło. Mogłoby być więcej opisów...
OdpowiedzUsuńAle nie jest źle :)
Pozdrawiam i czekam na kolejny rozdział!
Cieszę się,że piszesz o wakacjach, bo za tydzień niestety szkoła, a tak przyjemnie będzie można poczytać ;D Rozdział dobry, czekam nn.
OdpowiedzUsuńNo no no.. Zaskakujesz :)Dawno nie byłam na swoim blogi ani na żadnym innym :< Ale chyba do tego wrócę :D
OdpowiedzUsuńRozdział rewelacyjny! Piękne imię dla bohaterki: Dagmara. Jestem ciekawa czy wyjaśni się sprawa z Damianem i czy gorący romansik z Arturem bd trwał :) Czekam!
tomorrow