piątek, 24 sierpnia 2012

Rozdział 1 : Mieszane uczucia.



Rozdział 1 : Mieszane uczucia.

‘ Człowiek jest odpowiedzialny nie tylko za uczucia, które ma dla innych, ale i za te, które w innych budzi. ‘


  Przebudziły mnie promienie słońca wpadające do pokoju. Pierwsza myśl, która przyszła mi do głowy to koniec roku szkolnego. Miałam mieszane uczucia co do tego wydarzenia. Co roku miałam dylemat : cieszyć się czy nie? Niechętnie wstałam z łóżka i poszłam do kuchni. Od razu zaparzyłam kawę. Byłam od niej uzależniona. Bez porannej kawy byłam jak zombie. Po godzinie byłam już gotowa do wyjścia, ale nie śpieszyłam się. Wiedziałam, że i tak Weronika jak zawsze się spóźni. Po za tym miałyśmy wolną godzinę, bo nie miałyśmy zamiaru iść do kościoła. Nie byłyśmy jakieś wierzące. Chociaż w święta zawsze chodziłyśmy do spowiedzi i na mszę.  Po kilkunastu minutach Weronika przyszła i udałyśmy się na przystanek. Codziennie dojeżdżanie do szkoły było strasznie męczące. Chociaż wybrałyśmy bliższą szkołę i jechałyśmy tylko trzydzieści minut. Gdy dotarłyśmy pod szkołę to usiadłyśmy na ławce na boisku szkolnym i wspominałyśmy wszystko co działo się przez te dziesięć miesięcy. W końcu była to pierwsza klasa technikum hotelarskiego, a my zawsze łatwiejszy kontakt łapałyśmy z kolesiami.  Tutaj dwadzieścia osiem dziewczyn i czterech chłopców. Więc było nam trudniej, ale po kilku tygodniach poznałyśmy fajne dziewczyny. Więc miałyśmy swoją grupę i jej się trzymałyśmy. Gdy ludzie zaczęli wracać z kościoła to weszłyśmy do szkoły. Po dwóch godzinach skończyły się przedstawienia i przemowy dyrektorki. Cała szkoła rozeszła się do swoich klas na rozdanie świadectw. Nasza klasa nie miała dobrej opinii w szkole. Nie mieliśmy żadnych zdolnych osób. Nie uczyliśmy się najlepiej. Frekwencja jedna z najgorszych. Natomiast nasza wychowawczyni była świetna. Uważałam ją za najlepsza nauczycielkę w szkole. Chyba jako jedyna podchodziła do uczniów realistycznie. Rozumiała, że mamy naukę na kilka przedmiotów i nie zadawała dużo. Jaka wychowawczyni również traktowała wszystkie problemy normalnie. Nie robiła żadnych awantur. Zawsze powtarzała, że rozumie nas, bo sama kiedyś była w naszym wieku. Po kilkunastu minutach po raz ostatni wyszłyśmy ze szkoły z uśmiechem na twarzy. Nie miałyśmy ochoty tłuc się znowu autobusem. Chciałyśmy już wieczór i imprezę. Gdy weszłam do domu pokazałam mamie od razu świadectwo. Oczywiście musiałam je komentować, ale jej nie słuchałam. Ja byłam zadowolona z własnych ocen. Później przebrałam się w dres i włączyłam dołującą muzykę. W głowie miałam milion myśli. W końcu nie codziennie psuje mi się relacja z chłopakiem na którym mi zależy. Nie byliśmy razem, ale Damian był strasznie dla mnie ważny. Otworzyłem się przed nim jak przed nikim innym. Czułam, że znam go całe życie. Przy nikim innym nie czułam się tak dobrze i swobodnie jak przy nim. Nie wiedziałam co mam o tej sytuacji myśleć a co dopiero zrobić. Nie odpisywał na wiadomości. Ciągle imprezował. Przed oczami miałam jego z innymi dziewczynami. Jednak nie chciałam sobie psuć wakacji z jego powodu, ale też nie chciałam wyrzucić go ze swojego życia. Byłam w kropce. W tej sytuacji każda decyzja była zła. Mogłam trwać w tej toksycznej sytuacji, zamartwiać się, zamulać w domu. Czego skutkiem były nieudane wakacje. Lub po prostu zerwać kontakt z Damianem i mieć najlepsze wakacje. I tak źle i tak niedobrze. Jednak nie miałam siły o tym dłużej myśleć. Przebrałam się, spakowałam torebkę i byłam gotowa do wyjścia, ale po kilku minutach dostałam smsa od Weroniki, że mam wejść na facebooka. Nie wiedziałam o co chodzi więc od razu się zalogowałam. Weronika wysłała mi linka do jakiegoś zdjęcia, które ładowało się kilka minut. Po chwili zobaczyłam Damiana tulącego się do jakieś dziewczyny.  Nie mogłam opanować łez. Czułam jakby w jednej chwili świat mi się zawalił. Nie mogłam uwierzyć, że to dzieje się naprawdę. Ja siedziałam w domu i zamartwiałam się, a on dobrze się bawił beze mnie. Byłam cała roztrzęsiona.  Dopiero kiedy Weronika przyszła to uspokoiłam się. Długo rozmawiałyśmy. Palewska próbowała mnie pocieszyć. Ciągle powtarzała, że to drań, który nie jest mnie wart i mam dać sobie spokój. Miała rację, ale przecież od tak nie da się wyłączyć uczuć. To, że ktoś się nie odzywa, że nie pisze, że imprezuje z jakimiś dziewczynami nie oznacza, że mu nie zależy. Nie znaczy, że nie tęskni. Przecież uczucia nie mają daty ważności.  Dlatego nie wiedziałam co mam zrobić. Mimo to Weronika dała mi dużo do myślenia. W końcu nie byliśmy razem, mieliśmy wolną rękę. Jednak postanowiłam od tego dnia się bawić. Nie przejmować się nikim ani niczym. Chciałam zobaczyć co z tego wyniknie. Czy Damian będzie o mnie walczył. Dlatego ten wieczór i ta noc należały do mnie.  Weronika od samego początku była zdziwiona moją postawą. Nigdy nie widziała mnie tak zdeterminowanej i stanowczej. Kiedy doszłyśmy do miejscówki była już tam prawie cała nasza ekipa. Od razu wyciągnęłam z torebki wódkę i zrobiłam nam drinki. Weronika piła o wiele wolniej niż ja. Po trzecim kubku stwierdziłam, że na razie mi wystarczy. Wszyscy świetnie się bawili. Jednak po chwili na miejscówkę wbili kolesie z osiedla. Nikt ich nie zapraszał. Praktycznie się nie znaliśmy, tylko z widzenia. Czasem kilka słów zamieniliśmy. Więc nie wiedziałam co tutaj robią.
-Zaprosiłem ich. Chyba nie macie nic przeciwko? – powiedział po chwili Przemek.
-No jasne, że nie. Przecież są fajni! – odpowiedziałam bez zastanowienia i każdy gapił się na mnie jak na idiotkę.
-Daga lepiej już nie odzywaj się dobra? – powiedziała Weronika próbując powstrzymać śmiech.
-No co? Tam przecież jest Artur Zawadzki. Podoba mi się od kilku lat, ale szans nie mam przecież.
-Głupoty gadasz! – mówiła robiąc mi drinka. – Wypij i idź do niego z jakąś wymówką! – dodała popychając mnie do przodu. Szybko wypiłam i rzuciłam kubek w krzaki. Nie wiedziałam co mam mu powiedzieć.
-Hej masz może otwieracz do piwa? – powiedziałam to co pierwsze wpadło mi do głowy, ale zorientowałam się, że przecież nie mam piwa. Po raz drugi zrobiłam z siebie idiotkę. Na szczęście chłopak stał sam i palił papierosa. Lekko uśmiechnął się na mój widok.
-Czekaj. Gdzieś tutaj mam. – odpowiedział podając mi go. – Jestem Artur tak przy okazji. – dodał po chwili.
-Dagmara.
-Wiem. Niezła impreza nie? – zapytał wypuszczając kolejnego bucha.
-No niby tak, ale trochę nudą wieje. – odpowiedziałam unikając jego wzroku. W głowie miałam tylko zdanie : co ja robię?
-To chodź zróbmy coś szalonego.
-Ale co? – zapytałam zdziwiona.
-Mam pomysł. Chodź. – odpowiedział i złapał mnie za rękę. Skręciliśmy w stronę lasu. Szliśmy w milczeniu. Po kilkunastu minutach doszliśmy nad zalew. Artur zaczął ściągać z siebie koszulkę. – No chodź. – powiedział z wielkim uśmiechem.
-Nie! To zły pomysł naprawdę. – odpowiedziałam przerażona. Chłopak poszedł do mnie. Stał naprzeciwko mnie i tylko się uśmiechał.
-Dlaczego nie chcesz? Rozumiem. Masz tego swojego Damiana. – powiedział po chwili wkurzony i się odwrócił.
-To nie tak. Nie ma żadnego Damiana. Po prostu nie umiem pływać. – odpowiedziałam i chwyciłam go za rękę. 
-Przy mnie jesteś bezpieczna. Zaufaj mi.
-Ufam Ci. – powiedziałam bez zastanowienia. Artur wziął mnie na ręce i szedł w kierunku wody. Po chwili byłam już cała mokra.
-Teraz złap mnie mocno dookoła szyi i nie puszczaj.  – powiedział opuszczając mnie w dół. Zrobiłam tak jak mi kazał. Nie bałam się już. – I co jest aż tak strasznie? – zapytał po chwili.
-Nie, bo jestem z Tobą. – odpowiedziałam z wielkim uśmiechem. Przez kilka sekund wpatrywaliśmy się w siebie aż nagle Artur mnie pocałował. Czułam jakby czas zatrzymał się dla nas. Nigdy w życiu czegoś takiego nie przeżyłam. Kiedy wyszliśmy z wody ściągnęłam z siebie morką bluzkę i położyłam się obok niego. Leżeliśmy bez słów. Po chwili zaczęliśmy się całować. Obudziłam się następnego dnia na piasku. Nie pamiętałam kiedy zasnęłam poprzedniego dnia. Artur leżał obok mnie i wpatrywał się we mnie.
-Dzień dobry piękna. – powiedział i cmoknął mnie w usta.
-Hej. – odpowiedziałam z dużym uśmiechem. Zważyłam, że jestem przykryta jego bluzą.  W głębi duszy odetchnęłam. Przynajmniej wiedziałam, że wczoraj nic więcej się nie wydarzyło. Po kilkudziesięciu minutach wróciliśmy na miejscówkę.  Weronika od razu wydarła się na mnie, że nie zabrałam telefonu, że się martwiła. Dopiero kiedy zorientowała się, że trzymamy się za ręce to się uspokoiła. Zawadzki podszedł do kumpli, a ja usiadłam obok Weroniki  Zaczęłam zadawać milion pytań. Wypytywała o wszystko. Cieszyła się tym bardziej niż ja. Po piętnastu minutach ktoś wpadł na pomysł zdjęć. Zrobiliśmy sobie grupowe zdjęcie, a potem osobne.  Nawet załapałam się na zdjęcie z Arturem. Koło godziny dziesiątej zaczęliśmy się zbierać. Zawadzki podszedł do mnie, pocałował mnie i się poszedł. Weronika cały czas śmiała się ze mnie, ale nie przejmowałam się nią, bo nie raz robiła gorsze akcje. Od razu jak wróciłam do domu to wzięłam prysznic i poszłam spać. Kiedy się obudziłam dostałam smsa od Damiana : „Fajnie się bawisz.” Nie miałam pojęcia skąd wie o wczoraj i czy o to chodzi. Jednak jak zaczęłam przeglądać aktualności na facebooku zrozumiałam wszystko. Marcin dodał zdjęcia z wczoraj i dziś. Na jednym  zostałam uchwycona  jak szłam za rękę z Arturem do lasu i kilka z dziś jak się przytulamy. Damian akurat był dostępny więc wysłałam mu wiadomość : „Ty też.” I dołączyłam linka ze zdjęciem jego i tej dziewczyny. Jednak nie odpisał mi więc nie miałam zamiaru się przejmować. Chciałam wyłączyć uczucia, ponieść się szaleństwu i żyć chwilą. To było moje marzenie. Mój plan na wakacje, ale wiedziałam, że to niemożliwe.  

*.*

No i pierwszy rozdział za nami. Mam już 5 napisanych także jest dobrze. Jeszcze nie mam pojęcia ile rozdziałów będzie i muszę wymyślić plan wydarzeń. Postaram się jak najszybciej nadrobić zaległości u Was ;)
Pozdrawiam ;*

7 komentarzy:

  1. nie za szybko sie to dzieje? ale okay, mimo wszystko mi się podoba :) fajnie, że opisujesz właśnie wakacje, nie wiem czy nie lepiej by było, gdyby tekst był szerszy, trochę źle sie czyta kiedy jest taki wąski... ach, jesli mnie informujesz to w miejscu do tego przeznaczonym, u góry jest spam, więc tam pozostawiaj informacje :]

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba potrzebujesz pomocy z szablonem.. Napisz do mnie na gadu, to Ci pomogę coś ustawić 4421120.
    Fajnie, bo ja też jestem w technikum hotelarskim ;p
    Wydaje mi się, ze to wszystko dzieje się tak szybko, ale ok. Czekam na 2 :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie będzie poczytać to opowiadanie szczególnie, że za tydzień z powrotem szkoła... a ty będziesz pisać o wakacjach, hah :D A co do rozdziału - podoba mi się bardzo! Nie powinna się przejmować tym całym Damianem, on zaczął to teraz ma za swoje. A nie czepia się jej, że się dobrze bawi. Od tego są chyba wakacje, prawda? ;>
    Ciekawa jestem dalszych jej losów z Arturem. :D
    Pozdrawiam. ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. No i dobrze mu tak ;D Wojna to wojna ;D Ja lubię Arturka *_* Jak masz już następnych 5 napisanych to musisz je szybko dodać, bo ja jestem trochę do przodu, ale wiesz... całych 5 jeszcze nie przeczytałam.
    " Wiedziałam, że Weronika i tak się spóźni." - to mnie znowu rozwaliło ;D
    Dobra, dodaj coś nowego ;D Aga.

    OdpowiedzUsuń
  5. Hm, trochę powtórzeń się pojawiło. Mogłoby być więcej opisów...
    Ale nie jest źle :)
    Pozdrawiam i czekam na kolejny rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  6. Cieszę się,że piszesz o wakacjach, bo za tydzień niestety szkoła, a tak przyjemnie będzie można poczytać ;D Rozdział dobry, czekam nn.

    OdpowiedzUsuń
  7. No no no.. Zaskakujesz :)Dawno nie byłam na swoim blogi ani na żadnym innym :< Ale chyba do tego wrócę :D
    Rozdział rewelacyjny! Piękne imię dla bohaterki: Dagmara. Jestem ciekawa czy wyjaśni się sprawa z Damianem i czy gorący romansik z Arturem bd trwał :) Czekam!
    tomorrow

    OdpowiedzUsuń