Rozdział
2 : Przeznaczenie.
‘ Kiedy już myślisz, że wszystko się
udało, życie
wystawia Cię na kolejną
próbę. ‘
Leżałam na łóżku wpatrując się w sufit. Nie miałam żadnego zajęcia do roboty, ale nie nudziłam się. Lubiłam tak bez sensu leżeć i myśleć o wszystkim. To był mój świat. Zawsze w głowie układałam sobie historyjki, które chciałam żeby kiedyś się spełniły. Jednak wiedziałam, że to niemożliwe. Po kilku minutach usłyszałam dzwonek do drzwi, a mama
zawołała, że to do mnie. Wyszłam na balkon i zobaczyłam Artura z kumplami.
-Chodź na dwór. – powiedział z wielkim uśmiechem Zawadzki.
Nic nie odpowiedziałam.
-No nie daj się prosić, bo Arturowi tak zależy. – dodał
Marcin.
-Zamknij się! To idziesz? – zapytał.
-Dajcie mi chwilę. – powiedziałam i weszłam do domu.
Zastanawiałam się o co chodziło Marcinowi. Spakowałam torebkę, uprzedziłam mamę
i wyszłam. Brunet od razu mnie pocałował
przy wszystkich i chwycił za rękę. Po raz pierwszy poczułam się ważna. Damian
nigdy nie chciał okazywać uczuć w publicznych miejscach. Nie wiedziałam tak
naprawdę co się dzieje, ale widziałam, że tego chcę .
-Daga to może pójdziemy po Twoją koleżankę Weronikę?
–zapytał Marcin.
-A co podoba Ci się? – zapytałam śmiejąc się. Artur mi
opowiadał, że Marcin zarywał do Weroniki.
-Boże już z nikim przy Was nie można rozmawiać!
-Spokojnie, wyluzuj. Pójdziemy po nią. – odpowiedziałam i
zobaczyłam na jego twarzy uśmiech. Po kilkunastu minutach byliśmy już pod jej
domem. Weronika była całkowicie zaszokowana, ale udało mi się ją przekonać żeby
z nami szła. Poszliśmy na szkolne boisko i usiedliśmy na ping pongu. Chociaż
nie nazwałabym tego tak, bo prawie leżałam na Arturze. Po raz pierwszy nie
przejmowałam się co ludzie powiedzą ani pomyślą. Weronika rozmawiała z
Marcinem. Widziałam, że załapali wspólny
język.
-Dagmara.. Co z Tobą i Damianem? – zapytał dyskretnie Artur.
-Nic. – odpowiedziałam zaszokowana. Nie spodziewałam się
tego. Nawet przez myśl mi nie przyszło, że o niego zapyta.
-Jak to? To znaczy?
-Kręciliśmy ze sobą dopóki tego nie zjebał. Taki tam
przelotny romans, który się zakończył. – odpowiedziałam chamsko. Artur nagle
posmutniał.
-Czyli ja dla Ciebie też jestem przelotnym romansem? - zapytał niepewnie.
-Nie. Znaczysz dla mnie o wiele więcej. I gdybyś był przelotnym romansem to był Cię dzisiaj
olała. Nie znasz sytuacji z Damianem. Nie wiesz, że to on pierwszy poleciał do
jakiejś laski, ale jeżeli masz mnie za taką to dziękuję. – mówiłam próbując
powstrzymać łzy. Obróciłam się do niego plecami żeby nic nie zauważył. Nie
miałam pojęcia o co mu chodzi. Czułam się okropnie.
-Daga! To nie tak! – powiedział obejmując mnie od tyłu. –
Wcale Cię za taką nie mam. Nawet tak nie myśl. Po prostu wiem co Damian zrobił.
Wiem jak się zachował, ale chciałem się upewnić czy między wami koniec. Zależy
mi na Tobie naprawdę. Przepraszam jeżeli odebrałaś to inaczej. – kiedy skończył
mówić mocno mnie przytulił. Nie wiedziałam co mam odpowiedzieć więc po prostu
go pocałowałam. Następne kilka godzin spędziliśmy przy piwie i dobrym rapie na
boisku. Kiedy Weronika musiała już do domu wracać Marcin i reszta po znaczącym
wzroku Artura zrozumieli, że mają również iść. Pożegnałam się z nimi i również
chciałam wracać. Jednak brunet złapał mnie za rękę i powiedział, że nigdzie się
nie wybieram. Spacerowaliśmy pobliskimi ulicami przez kilkadziesiąt minut.
Ludzie, którzy nas mijali dziwnie się patrzeli. Wiedziałam, że to była
zazdrość. Były to głownie dziewczyny z osiedla. Przy Arturze czułam się
wyjątkowa, ale wiedziałam, że to wszystko nie potrwa długo. Przecież ja nie
należałam do jego świata. To była zupełnie inna bajka. On przystojny koleś z
osiedla. Lubiany w swoim towarzystwie. Jego byłe dziewczyny to same
najładniejsze i najlepsze, a teraz? Stoi koło niego szara, nieśmiała Dagmara.
Przecież to do siebie nie pasowało. Ja nie pasowałam do niego.
Przez kilka następnych dni popołudnia spędzałam z ekipą, a wieczory z Arturem. Nie było dnia żebyśmy się nie widzieli. Powoli stawał się moim narkotykiem. Początek był cudowny. Czułam szczęście i euforie. Oddawałam się temu całkowicie. Oddawałam się jemu. Czułam się jak narkomanka, chociaż to jeszcze nie był nałóg. Jednak poczułam smak czegoś innego, wyjątkowo. Pragnęłam przeżyć takie coś całe swoje życie. Z dnia na dzień coraz bardziej się w tym pogłębiałam. Myślałam o nim cały czas. Nie wyobrażałam sobie dnia bez niego. Martwiłam się gdy nie odpisywał. Był po prostu moim bożkiem. Nie wierzyłam, że to dzieje się naprawdę. Nie wierzyłam, że mogę leżeć obok niego i wpatrywać się w jego niebieskie oczy. Nie wierzyłam, że on jest mój. Chociaż to nie była kwestia posiadania.
***
Przez kilka następnych dni popołudnia spędzałam z ekipą, a wieczory z Arturem. Nie było dnia żebyśmy się nie widzieli. Powoli stawał się moim narkotykiem. Początek był cudowny. Czułam szczęście i euforie. Oddawałam się temu całkowicie. Oddawałam się jemu. Czułam się jak narkomanka, chociaż to jeszcze nie był nałóg. Jednak poczułam smak czegoś innego, wyjątkowo. Pragnęłam przeżyć takie coś całe swoje życie. Z dnia na dzień coraz bardziej się w tym pogłębiałam. Myślałam o nim cały czas. Nie wyobrażałam sobie dnia bez niego. Martwiłam się gdy nie odpisywał. Był po prostu moim bożkiem. Nie wierzyłam, że to dzieje się naprawdę. Nie wierzyłam, że mogę leżeć obok niego i wpatrywać się w jego niebieskie oczy. Nie wierzyłam, że on jest mój. Chociaż to nie była kwestia posiadania.
***
Zostały nam już tylko trzy dni do obozu. Nie mogłam się
doczekać. Włochy to było moje marzenie od dziecka. Zawsze chciałam tam
pojechać. Zwiedzić Rzym. Zobaczyć Koloseum, Forum Romanum, Panteon, Wenecję i
wszystkie inne zabytki. Upalne dni. Smażenie się na plaży. Wspaniali włosi,
imprezy, dobra zabawa. Tylko to wtedy miałam w głowie. Jednak z drugiej strony był Artur. Nie
chciałam się z nim rozstawać. W końcu dwanaście dni bez kontaktu to coś okropnego.
Nie wiedziałam czy dam radę. Razem z Weroniką nakręcałyśmy się nawzajem.
Myślałyśmy tylko o tym co zabrać i jak się spakujemy. Zawsze z tym miałam
wielki problem. Nigdy nie umiałam dopiąć walizki i nie wyobrażałam sobie
codziennie przebywać z Weroniką znowu. Zawsze robiła straszny bałagan. Narzekała
na wszystko. Trudno było z nią wytrzymać jeden dzień a co dopiero dwanaście.
Chociaż wiedziałam, że dam radę. Mimo to najgorsza była jazda autobusem.
Dwadzieścia godzin na ciasnym siedzeniu. Do tego problem ze snem i totalna
nuda. Jednak nie przejmowałam się. Wiedziałam, że będzie świetnie. Kiedy został
nam już tylko jeden dzień byłam totalnie przybita, ale cieszyłam się wieczorną
imprezą pożegnalną. Miała to być moja ostatnia noc z Arturem. Chciałam żeby
wszystko było idealnie. Wieczorem razem z Weroniką szykowałyśmy się na imprezę.
Namówiłam ją na sukienkę. Był to jakiś cud, ale uświadomiłam jej, że w
spodniach nikogo nie poderwie. Oczywiście sobie żartowałam, ale wydawało mi
się, że odebrała to w inny sposób. Wiedziałam, że alkohol i ona w sukience może
skończyć się źle. Mimo to ona tego chciała. Chciała wyszaleć się po ostatnim
toksycznym związku. Była z chłopakiem ponad rok. Jeżeli takie coś można nazwać
związek. Ona tylko się męczyła. On wolał kumpli, imprezy i pijane dziewczyny.
Nie raz płakała przez niego. Wszyscy
dookoła jej radzili żeby to zakończyła, żeby dała sobie spokój. Ona ciągle
powtarzała, że nie da rady, że nie umie. Za bardzo go kochała tak to
tłumaczyła. Kiedy była z nim czuła się najlepiej, a następnie w domu płakała. W
głowie miała przerażające myśli. Zastanawiała się gdzie jest, co robi i z kim.
Dopiero kiedy dowidziała się o jego zdradzie zakończyła ten toksyczny związek.
Przez miesiąc nie mogła się pozbierać, ale wystarczyła szczera rozmowa ze mną i
było już dobrze. W końcu taka dziewczyna nie może marnować życia przez jakiegoś
drania. Wtedy stwierdziła, że nie chce żadnego związku. Chciała się bawić bez
zobowiązań i właśnie dlatego każdy ją lubił. Każdy koleś w mieście chciał z nią
być chociaż przez chwilę. Mieć ją przy sobie. Móc dotknąć. Jednak ona nie była
jedną z tych dziewczyn, z tych łatwych. Jeżeli się z kimś spotykała to musiał
jej zaimponować, ale ostatnio wszystko stało się jej obojętnie. Kiedy zobaczyła
byłego z nową dziewczyną stała się inna. Dlatego bałam się o tą imprezę. Kiedy
przyszłyśmy do przyczepy była już większość osób. Od razu usiadłam Arturowi na
kolonach i otworzyłam piwo zębami. Na początku Weronika siedziała z nami, ale
potem ją zgubiłam. Miałam tylko nadzieję, że nic głupiego nie zrobi.
Zawadzkiego później też zgubiłam. Wcale nie podobała mi się ta impreza. W końcu
kto lubi siedzieć sam podczas kiedy inni dobrze się bawią? Kiedy weszłam do
przyczepy zobaczyłam Marcina z jakąś brunetką. Siedziała na nim w samej
bieliźnie. Całowali się. Kiedy dziewczyna się odwróciła doznałam szoku. Była to
Weronika. Szybko wyszłam z przyczepy i zaczęłam się śmiać. Przecież ona nic nie
piła. Była trzeźwa, ale rozumiałam ją. Marcin to przecież jeden z ładniejszych
kolesi z ekipy. Miałam nadzieje tylko, że nie pójdzie na całość. Chociaż
wiedziałam, że jest zdolna do wszystkiego. Nie miałam już siły szukać Artura i
położyłam się na trawie i wpatrywałam się w gwiazdy. Do głowy przychodziły mi
setki myśli. Dlatego nie lubiłam wieczorów. Zbyt wiele wolnego czasu i za dużo
bezsensownych myśli. Nie miałam pojęcia dlaczego przed oczami miałam Damiana.
Nagle wszystkie wspomnienia wróciły. Dlaczego teraz? Przecież wszystko się
ułożyło. Miałam Artura. Nie wiedziałam czy nadal czuje coś do Damiana.
-Szukałem Cię wszędzie. – nagle usłyszałam męski głos za
sobą. Obróciłam się i zobaczyłam Artura.
-Ja też. Pewnie się minęliśmy ze sto razy. – powiedziałam
śmiejąc się. Chłopak objął mnie od tyłu i siedzieliśmy przytuleni do siebie.
-Cała się trzęsiesz. Dać Ci bluzę? Mam w przyczepie. –
zapytał zaniepokojony.
-Nie lepiej nie. Wystarczy, że Ty jesteś obok. –
odpowiedziałam i cmoknęłam go w usta. Nie chciałam żeby przeszkadzał Weronice i
Marcinowi w baraszkowaniu.
- Nie mogę uwierzyć, że już jutro wyjeżdżasz, że Cię nie
zobaczę przez tyle dni. – dodał po chwili. Widziałam jego smutne oczy. Nie
chciałam zaczynać tego tematu. Nie chciałam płakać.
-Ja też. Nie wytrzymam tyle bez Ciebie.
-Aż tak Ci zależy? Nawet nie jesteśmy razem. – mówił w
chamski sposób. Zrobiło mi się przykro.
-Nie trzeba z kimś być żeby na tej osobie Ci zależało, ale
tak jesteś dla mnie ważny. Nie chcę jechać. – mówiłam aż łza zakręciła mi się w
oku.
-Daga ja wiem doskonale co dzieje się na taki obozach.
Impreza, alkohol, kolesie. Dlatego chcę Ci powiedzieć, że masz wolną rękę. Nie
chcę Cię od niczego odciągać, niczego Ci zabronić. Nie jesteśmy razem przecież.
– mówił z dużym uśmiechem. Nie mogłam uwierzyć w to co słyszę.
-Artur! Przecież nie prześpię się z nikim ani nic.
-Ale możesz. Możesz robić co chcesz. Masz wolną rękę.
-Dlaczego? – zapytałam zdziwiona.
-Chcę zobaczyć co z tego wyniknie. W końcu jeżeli dwie osoby
mają być razem to znajdą drogę żeby do siebie wrócić. To będzie wtedy
przeznaczenie – powiedział i mnie pocałował. – Dlatego chcę nas wystawić na
próbę. Chcę zobaczyć czy to co jest między nami jest prawdziwe i czy jeden obóz
może to zniszczyć. Zależy mi na Tobie i nikt i nic tego nie zmieni. – dodał i
ponowni mnie pocałował. Przez dłuższą chwilę leżeliśmy na trawie i
wpatrywaliśmy się w siebie. Dochodziła już druga w nocy. Coraz mniej czasu nam
zostało razem. Nie wiedziałam co myśleć o tej sytuacji. Miałam mieszane
uczucia. Jednak chciałam żyć chwilą. Niczym i nikim się nie przejmować. Potem dosiadło
się do nas kilka osób. Otworzyliśmy piwa i temat zszedł na pytania. Potem
przerodziło się to w butelkę. Zadawaliśmy najgorsze pytania i zadania. Dużo się
wtedy dowiedziałam, ale miałam szczęście, ponieważ tylko dwa razy odpowiadałam
i było to proste pytania. Kiedy dochodziła już trzecia to nadal nie widziałam nigdzie
Weroniki. Dopiero o czwartej wyszła z przyczepy. Słowa nie zamieniłyśmy.
Siedziała z kolesiami. Nawet nie wracałyśmy razem do domu. Kiedy stałam z
Arturem pod drzwiami miałam łzy w oczach, ale wiedziałam, że damy radę. Żegnaliśmy
się trzydzieści minut. Staliśmy wtulenie w siebie i całowaliśmy się.
Wiedziałam, że będzie mi brakować jego dotyku, uśmiechu. W końcu miałam go
zostawić. Pocałowała go ostatni raz i weszłam do domu. Na szczęście mama
jeszcze spała i nie wiedziała, że tak późno wróciłam więc przebrałam się w
pidżamę i poszłam spać. Wstałam koło godziny dziesiątej, zjadłam śniadanie i
wzięłam prysznic. Zostały mi tylko cztery godziny do wyjazdu.
*-*
Tak wiem wszystko dzieje się szybko, ale to już norma w moich opowiadaniach. Po za tym takie w końcu są wakacje - spontaniczne i wszystko szybko się dzieje, a o to tutaj chodzi. Jeżeli chodzi o szablon. To pracuję nad nim i przy pomocy z jednej z Was będzie się niebawem lepiej czytało. Po za tym utknęłam przy piątym rozdziale - totalny brak weny. Mam nadzieję, że szybko to rozwiążę. Pozdrawiam ;*
Dobrze :) Będę na gadu pewnie po meczu FC Barcelony :) Teraz idę do czwartej klasy technikum hotelarskiego :)
OdpowiedzUsuńTeraz przechodzę do rozdziału..
Może i oni nie są razem, ale takie spotkania, przytulanki i pocałunki chyba coś znaczą, więc w ogóle nie rozumiem zachowania Artura. Czuje, że ten wyjazd do Włoszech będzie ciekawy. Pozdrawiam :)
Ale szybkooooo! Akcja za akcją, nie nadążam...
OdpowiedzUsuńW ogóle- kreuj bohaterów bo praktycznie wiem nic o ich wyglądzie, ani jakiś takich konkretnych informacji.
Więcej opisów! Ale nie o tym, jaki ktoś kiedyś był. Tylko opis otoczenia :)
Czekam na kolejne rozdziały.
U mnie coś może w sobotę, bo teraz mam naukę.
Pozdrawiam! :)
Ale w opowiadaniu też przydałoby się ich trochę zawrzeć. Przecież nie chodzą non stop w tych samych ciuchach i nie zawsze wyglądają identycznie.
UsuńPiszmy tutaj, będzie wygodniej.
To mam w późniejszym rozdział, bo te po prostu są pierwsze i najtrudniejsze ;D
UsuńU hu hu akcja za akcją, ale to w końcu wakacje ;D Jestem ciekawa co bd dalej. Czekam na nowy.
OdpowiedzUsuńPs; http://illusory-love.blogspot.com Zapraszam na drugi rozdział ;]
Hej :) Nie wiem, czy chcesz być informowana, ale jakby co to na www.wieczne-uczucie.blogspot.com pojawił się pierwszy rozdział. Serdecznie zapraszam. :)
OdpowiedzUsuńPs: Jeśli chcesz, by Twój blog miał szablon jak z onetu, tutaj masz przydatną instrukcję: http://by-elfaba.blogspot.com/2012/07/jak-wstawic-onetowskiszablon-na.html
Gdybyś miała z tym jakieś problemy, napisz, a ja Ci pomogę. :)
Mi się podoba, że akcja dzieje się tak szybko. W końcu lepsze to niż przeciąganie każdej sprawy w nieskończoność. ;d
OdpowiedzUsuńMam mieszane uczucia co do Artura. Nie jestem pewna czy go lubię czy nie. Chociaż mądrze powiedział podczas tej imprezy. Ten obóz we Włoszech będzie dla ich znajomości wyzwaniem, sprawdzeniem czy może coś z tego wyniknąć więcej. Bo faktycznie na razie jeszcze nie są parą. :D
Pozdrawiam i czekam na trójkę. ;*
Oczywiście, że mnie informuj. Przeczytałam już wszystkie rozdziały i jak tylko znajdę chwilę wolnego czasu, skomentuję. :)
OdpowiedzUsuńZapraszam również na dwa pozostałe moje blogi: [moment-szczescia] oraz [tajemnice-wiecznosci] Obydwa są na blogspocie. :)