Rozdział
3 : Benvenuti in Italia.
‘ Są w życiu chwile, w których trzeba podjąć ryzyko i dać się ponieść szaleństwu. ‘ - Paulo Coelho
Po śniadaniu postanowiłam do końca się spakować. Moja
walizka była wielka. Miała kilkanaście kieszonek. Do tego była podwójna. Więc
więziłam dużo rzeczy i jak zawsze nie potrafiłam się dopiąć. Był to mój
coroczny problem, ale po kilkunastu minutach męczenia się dałam radę.
Spakowałam jeszcze podręczną torebkę i
byłam już gotowa. Wychodząc z domu po raz ostatni weszłam do pokoju.
Wiedziałam, że będzie mi go brakować. Mimo, że mały to i tak go lubiłam.
Wielkie, wygodne łóżko na środku. Szafka z książkami obok i biurko na komputer.
Był to skromny pokój, ale mi się podobał. Było to moje cztery ściany i to
wystarczyło. Po kilkudziesięciu minutach byłam już na parkingu pod kopalnią. Moja
mama rozmawiała z rodzicami Weroniki a ona ciągle smsy pisała. Więc ja stałam z
siostrą. Na parking przychodziło coraz więcej osób. Cieszyłam się, że w tym roku będzie większa
ekipa. Na ostatnim obozie było zaledwie kilku kolesi. W trzech z mojej klasy.
Miałam nadzieję, że we Włoszech będzie lepiej. Chociaż gdy widziałam dziewczyny
to w głowie od razu zaczęłam je oceniać. Bałam się, że będę się wywyższać,
uważać za lepsze. Po kilku minutach przyjechał autobus. Pożegnałam się z mamą,
siostrą i zajęłam nam miejsce. Było z tyłu przy drzwiach. Obok nas siedzieli
jacyś kolesie a z tyłu i przodu dziewczyny. Przez pierwszą godzinę jazdy nie
zamieniłam słowa z Weroniką, ponieważ rozmawiałam przez telefon z Arturem. Ona
i tak była zajęta smsami. Nie miałam
pojęcia z kim tak pisze. W głowie miałam milion propozycji, ale najbardziej
obawiałam się, że pisze z byłym. Dopiero kiedy kolesie, którzy siedzieli obok
nas nam się przedstawili to zaczęłyśmy rozmawiać. Przez kilka godzin grałyśmy z
nimi w karty. Jednak późnym wieczorem prawie każdy już spał. Ja nie potrafiłam
zasnąć i włączyłam muzykę. Z każdą
kolejną piosenką pojawiało się coraz więcej myśli w mojej głowie. Więc
wyłączyłam mp4 i po chwili zasnęłam. W między czasie zatrzymaliśmy się na
trzech postojach. Oczywiście na każdym musiałam zwiedzić łazienkę, ale dzięki
temu poznałam kilka osób. Obudziłam się dopiero o szóstej. Byliśmy już za
granicą Włoską. Zostały nam tylko dwie godziny drogi do Rimini. Napisałam smsa
mamie i Arturowi. Ostatnia godzina ciągnęła się najdłużej. Strasznie się
niecierpliwiłam. Dopiero kiedy wjechaliśmy do miasta to się uspokoiłam. Było
ogromne. Mnóstwo hoteli, sklepów, restauracji. W porównaniu do zeszłorocznego
miasta w Chorwacji to było wielkie jak Manhattan. Po kilkunastu minutach
dotarliśmy pod hotel. Był dość duży. Każdy pokój był z balkonem i nawet mieścił
się w ładnej dzielnicy. Minusem był
kolor czyli żółty rzucający się w oczy i obsługa. Tylko jedna osoba potrafiła
mówić po angielsku. Mieliśmy czekać pięć godzin na zakwaterowanie na tarasie
przy upale trzydziestu sześciu stopni. Sam taras nie był duży. Zaledwie
kilkanaście stolików. Dookoła sama palmy lub inne rośliny. Widok również nie
był za ciekawy, bo na przejazd kolejowy. Siedziałyśmy z dziewczynami które
wcześniej poznałyśmy na postoju. Jedynie kolesie mieli się dobrze, bo siedzieli
w środku. Hotel od wewnątrz mi się spodobał. Na wejściu duża recepcja, kanapy,
bar. Kolorowy panowały tam ładne i stonowane. Kiedy szłam do łazienki Krystian
i Dawid powiedzieli mi cześć. Poznałam ich na jednym z dłuższych postoi kiedy
Weronika spała. Bardzo dobrze mi się z nimi rozmawiało, ale byłam zdziwiona, że
odezwali się do mnie. Gdy wyszłam z pokoju stałam się tematem rozmów. Kolesie
pytali o mnie. Chociaż nie wiedziałam po co.
-Siadaj z nami. – zaproponował Krystian. – No chyba, że wolisz
smażyć się na tarasie. – dodał po chwili.
-Wolę posiedzieć z wami niż tam wracać. – odpowiedziałam i
usiadłam pomiędzy Krystianem a Dawidem. Siedziałam sama w pokoju z dwudziestoma
kolesiami. Czułam się dziwnie. Dawid każdego mi przedstawił, ale zdołałam
zapamiętać tylko Patryka bo był
charakterystyczny.
-Skąd jesteś? Sama
przyjechałaś? - zapytał Patryk.
-Katowice. Nie. Z przyjaciółką.
-Katowice? – zapytał
zdziwiony Krystian. Inni również byli zdziwieni. Ja tylko pokiwałam głową.
-My też. To świetnie. Będzie z kim się spotykać po obozie. –
dodał Dawid.
-No fajnie tylko w pokoju będziemy mieć jakieś dwie młodsze
dziewczyny, których nie znam, bo wszyscy zajęci. – powiedziałam podenerwowanym
głosem.
-Trochę kiepsko, ale wiesz nasze drzwi stoją otworem. –
powiedział z uśmiechem Patryk. Siedziałam z nimi prawie dwie godziny. Nie
brakowało nam tematów do rozmowy. Dziwiłam się, że nawet Weronika mnie nie
szukała. Kiedy wróciłam na taras zobaczyłam ze siedzi z kolesiami których
poznałyśmy w autobusie. Nie odezwała się słowem więc wzięłam swoją torebkę i
wróciłam do hotelu. Resztę wolnego czasu spędziłam z kolesiami. Świetnie mi się
z nimi rozmawiało. O trzynastej poszliśmy całą grupą na obiad. Jadalnia była
ogromna. Było tam chyba pięćdziesiąt stolików. Jednak nie dziwiłam się. W
hotelu było kilka obozów z różnych części Polski. Dziewczyny wybrały stolik
który był naprzeciwko Dawida, Patryka i Krystiana. Wszyscy cały czas mnie
rozśmieszali i nie potrafiłam skupić się na jedzeniu. Rozmowa z dziewczynami
nawet się kleiła. Miałyśmy nawet dużo wspólnego. Więc nie były takie straszne. Gdy
kelnerki zaczęły roznosić talerze z jedzeniem wszyscy niecierpliwi się.
Chcieliśmy wiedzieć po prostu co jest na obiad, ale gdy dostałam talerz mój
entuzjazm opadł. Na talerzu była wielka góra makaronu z jakimś sosem. Nie byłam
aż tak zdziwiona. W końcu Włochy słyną z pizzy i makaronów. Jednak wydawało mi
się, że po takiej podróży dostaniemy jakiś większy, lepszy posiłek. Po obiedzie
dostaliśmy klucze do pokoi. Od razu pojechałyśmy widną na drugie piętro i
otworzyłyśmy swoje drzwi. Pokój był cały biały. Przy drzwiach od razu stało
wielkie, czerwone łóżko piętrowe a obok dwa pojedyncze łóżka. Naprzeciwko był
balkon i po prawej stronie łazienka, która była strasznie mała. W pokoju
jeszcze stała duża, brązowa szafa i biurko. Więc nie było aż tak źle. Jednak
największa kłótnia była o to kto gdzie ma spać. Ja postanowiłam zająć miejsce
na łóżku piętrowym na dole. Po rozpakowaniu walizek wyszłyśmy na balkon, który
był nawet większy niż łazienka. Okazało się, że mamy pokój obok kolesi z
autobusu więc byłyśmy zadowolone. Gdy dziewczyny z nimi rozmawiały ja poszłam
na korytarz zadzwonić do mamy. Opowiedziałam jej wszystko. Zadawała milion
pytań. Starałam się na wszystkie odpowiedzieć żeby się nie martwiła. Po
skończonej rozmowie usiadłam na schodach i napisałam kolejnego smsa do Artura.
Nie odzywał się od wyjazdu. Nie wiedziałam co jest grane. Czułam, że ta nasza
znajomość nie była dla niego nic warta, że po prostu mnie olał. O piętnastej
mieliśmy zbiórkę na miasto. Rano z dziewczynami umówiłyśmy się na popijawę
integracyjną. Więc czekałam tylko aż wrócimy do hotelu bo na nic innego nie
miałam ochoty. Jednak kiedy doszliśmy na miejsce zbiórki zaczepił mnie Dawid i
spytał czy piję z nimi wieczorem. Powiedziałam, że chętnie wpadnę jak u
dziewczyn będzie nudno. Razem z laskami udałyśmy się po alkohol. W sklepach
każdemu sprzedawali, bo wszystko od szesnastu lat. Potem poszłyśmy zwiedzić
miasto i porobić zdjęcia. Rimini było pięknie mimo, że bardzo zatłoczone. Wszędzie
jakieś małe uliczki i restauracje, Mnóstwo sklepów z ubraniami. Nawet wesołe
miasteczko. Ulice były strasznie długie i pełne bazarów z pamiątkami. Po dwóch
godzinach poszłyśmy na zbiórkę. Kadra nawet fajna była i młoda. Dwie kobiety.
Jedna młodsza, wysoka, kręcone włosy. Wydawała się sympatyczna na pierwszy rzut
oka. Druga starsza, blondynka i strasznie zakręcona. Najlepszy był Pan Adam.
Mężczyzna koło trzydziestki, wysoki, brunet. Świetnie się nam z nim rozmawiało.
Żartował z nami. Traktował nas normalnie, a nie jak smarkaczy. Więc liczyłam,
że na dużo nam pozwoli. Tym bardziej, że Pan Ada był naszym wychowawcą. Po
powrocie do hotelu od razu była kolacja,
a po niej mieliśmy już wolny czas. Więc od razu przygotowałyśmy się na imprezę.
Przez cały dzień zamieniłam z Weroniką zaledwie kilka słów. Nie miałam pojęcia
o co może jej chodzić, ale nie miałam zamiaru się tym przejmować. Koło
dwudziestej poszłyśmy do dziewczyn do pokoju. Również miały czteroosobowy i tak
samo mały jak my. Razem z Weroniką miałam dwa wina. Reszta miała wódkę. Po
dłuższej chwili każdemu zaczęła wchodzić faza. Pojawiały się śmieszne tematy i
głupawki. Było świetnie aż do momentu jak dostałam smsa od Artura o treści : „U
mnie ok. Jestem na imprezie u
Justyny a Ty jak tam?” Wkurzyłam się. Nie odpisywał dwa dni, a na
imprezie się nudzi i pisze. Do tego był u swojej byłej. Wyszłam wkurzona z
pokoju i usiadłam na schodach i odpisałam : „ Pozdrów Justynkę.” Nagle zobaczyłam Patryka, który szedł
po schodach.
-Co tutaj robisz sama? Kiepska impreza? – zapytał.
-No można tak powiedzieć i kiepski humor. – odpowiedziałam wkładając telefon do
kieszeni.
-To zapraszam do nas. – zaproponował z uśmiechem. – Tylko
chodź najpierw ze mną do jednego pokoju podłączyć ładowarkę. Poszłam z nim bez
zastanowienia. Położyłam się na łóżku bo
Patryk szukał ładowarki u kogoś w walizce. Nawet nie miałam pojęcia czyj to
pokój.
-Tobie nie za wygodnie? – zapytał podpinając komórkę do
ładowania.
-Nie. Przydałby się jeszcze masaż. – powiedziałam śmiejąc
się.
-To chodź na górę już bo Dawid jest w tym dobry. – zażartował. Po chwili byliśmy już na
miejscu. Panował tam lepszy porządek niż u nas. Jednak pomieszczenie było o
wiele większe chociaż był to pokój trzyosobowy. – Patrzcie kogo
przyprowadziłam. – powiedział z uśmiechem.
-Cześć Daga! – powiedzieli wszyscy jednym chórkiem.
-Jestem jedyną dziewczyną tutaj? – zapytałam zdziwiona.
-Tak. Po co nam więcej jak mamy najlepszą? – powiedział z
uśmiechem Dawid.
-Ta Twoja bajerka. – zaśmiał się Krystian. Chwilę
rozmawialiśmy, a potem usiadłam na górze piętrowego łóżka bo tam było tylko
wolne miejsce. Nagle do pokoju ktoś zapukał. Baliśmy się, że to kadra, ale była
to Karolina z mojego pokoju.
-Siema. Masz tutaj klucz Daga, bo my już idziemy do pokoju.
– powiedziała z uśmiechem.
-Tak wcześnie? – zapytałam zdziwiona.
-Nom, bo Weronika jest pijana, bo się wkurzyła. Dzwonił do
niej jakiś Marcin. Gadali o Tobie. Powiedziała, że jutro z Tobą pogoda.
-Okej dzięki. – powiedziałam z uśmiechem, a Karolina wyszła. Zastanawiałam się o czym
mogli rozmawiać. Kiedy dostałam smsa
wszystko zrozumiałam. Był od Marcina : „Daga daj sobie spokój z Arturem.
Jesteśmy na imprezie u Justyny. Świetnie się z nią bawi.” Do wiadomości było
dołączone zdjęcie Artura i Justyny, która siedzi mu na kolanach. Miałam ochotę
się rozpłakać, ale miałam na to wyjebane. Jeżeli on miał mnie gdzieś więc ja też
postanowiłam się nim nie przejmować. Nawet nie zauważyłam, że kolesie poszli
zapalić. W pokoju zostałam tylko ja, Dawid i osoby, które miały już zgon.
-Dobrze leży Ci się na moim łóżku? – zapytał z uśmiechem Dawid.
-Nie wiedziałam, że to Twoje. To chodź tutaj. – powiedziałam
bez zastanowienia.
- Fajna impreza prawda? Tylko szkoda, że jedyna dziewczyna jest
zajęta.
- Zajęta? Dlaczego tak uważasz? – zapytałam zdziwiona.
-Taka dziewczyna i nie ma kolesia? Niemożliwe.
-Zaskoczę Cię. Nie mam. – powiedziałam z uśmiechem. Rozmowa
z Dawidem świetnie się kleiła. Później Patryk zaproponował grę w „prawda czy
wyzwanie.” Graliśmy prawie trzy godziny. Głownie wybierałam pytania, bo zadania
były straszne. Mimo iż nie wybierałam wyzwań to i tak w nich brałam udział.
Ostatnie było najgorsze. Musiałam pocałować się z Patrykiem. Mina Dawida mówiła
wszystko. Był wkurzony. Chociaż nie wiedziałam dlaczego. Czarnecki wyszedł na
balkon olewając wszystkich. Nie
wiedziałam co jest grane.
*-*
No i trzeci rozdział za nami ;) Poprawiałam szablon mam nadzieję, że choć trochę jest lepszy. Nie mam pojęcia kiedy pojawi się kolejny rozdział, bo przez następne dni chyba nie będę miała Interentu, a potem szkoła. Po za tym nie wiem jakim cudem w roku szkolnym będę pisała, ale dam radę jakoś. Życzę Wam udanego ostatniego tygodnia wakacji ;* informuje o nowościach, nadrobię jak będę mieć Internet.
Pozdrawiam ;*
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńNo proszę. Dawid zazdrosny o pocałunek z Patrykiem ;D Wcale mu się nie dziwę ;p Rozdział fajny. Czekam nn.
OdpowiedzUsuń"Weronika jest pijana bo się wkurzyła" skąd ja to znam ;DDD Te fragmenty jeszcze czytałam, więc chcę szybko następne. Wgl jaki teraz masz ładny szablon <3 Ciężka teraz decyzja, któremu będę kibicować czy Dawidowi czy Arturowi :D Aga.
OdpowiedzUsuńCzytając to przypomniały mi się moje kolonie, które oczywiście były bez alkoholu, ale ten opis pokoi i w ogóle.. Widać, ze we Włoszech im się podoba i czuje, że tam może się dużo dziać! Zapraszam również na corazon-perdido-dos.blogspot.com :)
OdpowiedzUsuńZapowiada im się tam we Włoszech bardzo ciekawie. ;) Dawid zazdrosny o pocałunek. Jest szansa na coś więcej pomiędzy nimi? I o co chodzi Arturowi? Ten rozdział postawił go w ogóle innym świetle niż widziałam go po poprzednich...
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny. :)
Hej :) Muszę u Cb nadrobić , a raczej zacząć, bo się przeniosłaś :) Ja wróciłam.. Wprawdzie po 8 miesiącach, ale jestem. Mam nadzieję, że bd jeszcze chciała czytać moje wypociny, więc zapraszam na killer-boy.blog.onet.pl c:
OdpowiedzUsuńHej :) Dawno temu prosiłaś na moim blogu, żebym informowała Cię o nowościach :D oto jestem, zmieniłam portal i kontynuuję historię pod adresem: www.estas-todos.blogspot.com, gdzie właśnie, po kilku miesiącach pojawił się nowy odcinek, na który serdecznie Cię zapraszam :)
OdpowiedzUsuńPS. Obiecuję dodać Cię do linków :)
Zapraszam na nowy rozdział http://separate-dance.blogspot.com :D
OdpowiedzUsuńHej :)
OdpowiedzUsuńMam sporo zastrzeżeń co do tego rozdziału, więc postanowiłam, że je wypiszę.
Zdania krótkie, a mogłyby być o wiele bardziej rozbudowane. Chyba przyjemniej by się czytało- tak mi się wydaję. Z przecinkami trochę problem, może dlatego zdania są momentami czterozdaniowe.
Wciąż brak mi opisów, wielu opisów miejsc, rzeczy, osób. Mimo, że w tym rozdziale był opis pokoju i hotelu, to mam niedosyt.
" Na ostatnim obozie było zaledwie kilku kolesi. W trzech z mojej klasy."- kolesi, eeee. Nie podoba mi się to określenie. Jest trochę 'wulgarne', jak dla mnie określa niezbyt miłych facetów, a z tego, co czytam dalej wnioskuję, że są w mniej więcej tym samym wieku i są dość mili. Nie rozumiem tego określenia i tego drugiego zdania też.
"Miałam nadzieję, że we Włoszech będzie lepiej. Chociaż gdy widziałam dziewczyny to w głowie od razu zaczęłam je oceniać. Bałam się, że będę się wywyższać, uważać za lepsze."- będzie lepiej, czyli jak? Dlaczego oceniała dziewczyny (brakuje opisów, dlaczego tak sądzi, bo raczej trudno się domyśleć, co robiły, że miała o nich takie zdanie).
"Obok nas siedzieli jacyś kolesie a z tyłu i przodu dziewczyny."- och! kolesie znowu!
"Dopiero kiedy kolesie..."- zaczyna mnie to irytować.
"Oczywiście na każdym musiałam zwiedzić łazienkę, ale dzięki temu poznałam kilka osób. Obudziłam się dopiero o szóstej. "- brzmi to tak, jakby jej pasją było zwiedzanie łazienek i jakby robiła to od wielu lat. I nagle dziwna zmiana tematu. Chodziła po łazienkach i spała... dziwna sprawa!
"W porównaniu do zeszłorocznego miasta w Chorwacji to było wielkie jak Manhattan."- a było jak Manhattan? Mogłaś wspomnieć, że np. była tam i trochę to bardziej opisać. Bo to porównanie jest znikąd.
"Jedynie kolesie mieli się dobrze, bo siedzieli w środku."- no proszę, ile można?
"Kiedy szłam do łazienki Krystian i Dawid powiedzieli mi cześć."- super, a co w związku z tym?
"Kolesie pytali o mnie. Chociaż nie wiedziałam po co."- skąd to wiedziała, skoro wyszła? Logiki w tym nie ma.
"Siedziałam sama w pokoju z dwudziestoma kolesiami. Czułam się dziwnie. Dawid każdego mi przedstawił, ale zdołałam zapamiętać tylko Patryka bo był charakterystyczny."- nie rozumiem sensu. I dlaczego był charakterystyczny? Mogłaś opisać wygląd, zachowanie, cokolwiek rzucające się w oczy!
"Kiedy wróciłam na taras zobaczyłam ze siedzi z kolesiami których poznałyśmy w autobusie."- słodko, kolesie są! I kilka zdań dalej też!
"a talerzu była wielka góra makaronu z jakimś sosem. Nie byłam aż tak zdziwiona. W końcu Włochy słyną z pizzy i makaronów. Jednak wydawało mi się, że po takiej podróży dostaniemy jakiś większy, lepszy posiłek."- góra makaronu z sosem, ale posiłek według niej mógł być większy. Czyli jaki? Dwa takie talerze?
Generalnie było ich trochę więcej, ale nie chcę mi się już więcej wypisywać. Jednak najgorsi byli kolesie. Jest coś takiego jak słownik synonimów. Tam jest dużo bardzo fajnych i przydatnych słów! Nie, żebym była niemiła, ale sama z niego korzystam i jest bardzo pomocny.
Mam nadzieję, że po tym komentarzu nie zrazisz się do mnie. Wydaję mi się, że warto, gdy oceni to osoba trzecia, bo ma "świeże" spojrzenie, a Ty czytałaś ten rozdział setki razy. :)
No nic, czekam na czwórkę i na postępy w pisaniu! :)
Pozdrawiam!
Fajniee. Mój blog z opowiadaniami o 1D: little-talks.bloog.pl
OdpowiedzUsuń